Nie zgadzaj się na plastikowe sztućce

Nie zgadzaj się na plastikowe sztućce

Artykuły

Sylwia Małecka – specjalista ds. marketingu, Iveco Poland sp. z o.o.

Wszystko zaczęło się od choinkowych lampek. W przedświątecznym szale nie sprawdziliśmy, czy działają. W rezultacie drzewko stało już wystrojone, my z niecierpliwością dziecka czekaliśmy na magiczne klik, żeby zobaczyć choinkę w pełnej krasie. Mąż z dumą wtyka do gniazdka wtyczkę, wstrzymujemy oddech i… nic.

To znaczy nie do końca nic – kilka lampek bohatersko zaczęło się jarzyć, ale część kategorycznie odmówiła współpracy. Mąż szpetnie zaklął, córka wzniosła oczy do nieba w geście rezygnacji, syn z radością potruchtał do swojego pokoju – może wrócić do przerwanej gry, hurraa! Mąż zdejmuje lampki, wyciąga skrzynkę z narzędziami i cedząc przez zęby: „Już ja się w wami rozprawię!” pochyla się nad corpus delicti. Cała operacja zakończyła się totalną porażką. Lampek nie udało się naprawić.

Idziemy do sklepu. Nawet nie hipermarketu, tylko takiego osiedlowego, nazwijmy go przyjaznym.  Dla mojej czteroosobowej rodziny (jeden syn już się wyprowadził) kupuję tu jajka, chleb, masło, dwa mleka, wędlinę, jakieś warzywo do chrupnięcia. Przeciętne zakupy, bez szaleństw. Obserwuję  kupujących przede mną. Rozmiar zakupów podobny. Przy kasie pani pyta, czy towar zapakować – oczywiście w foliową torbę. Każdy kiwa potakująco. Kiedy nadchodzi moja kolej, ze swoją płócienną torbą czuję się jak dinozaur na wymarciu.

Spotkanie z przyjaciółmi. Siedzimy przy różnych wysoko- i średnioprocentowych trunkach i wspominamy. Wymienne butelki na mleko. Różne rodzaje kapsli – żółte do mleka pełnotłustego, srebrne do wersji uboższej (takie socjalistyczne light). Zawijanie wędlin w papier (koniecznie z notatkami cenowymi sprzedawczyń w rogu papieru). Podręczniki szkolne, które się odsprzedawało na kiermaszu pod szkołą. Siatki na zakupy, które nasze mamy miały zawsze w torbie. Ze wzruszeniem wspominam widoki kobiet z tymi siatkami – szczególnie, kiedy udało im się upolować kurczaka i niosły go triumfalnie do domu, a spomiędzy oczek siatki dramatycznie sterczały łapy ptaszyska. Zbieranie makulatury, cerowanie skarpetek, przerabianie sukienek, naszywanie łat na spodnie, reperowanie sprzętów. Odkurzacz Predom wciąż jest w mojej rodzinie. I działa!

Skąd ta nagła tęsknota za siermiężnymi czasami PRL-u? Może nie przesadzajmy z tą melancholią. Wtedy poszanowanie każdej rzeczy było spowodowane trudnościami w ich zakupie. Dziś jesteśmy zalani towarami, przebieramy w nich jak w ulęgałkach, a każdy zepsuty przedmiot po prostu wymieniamy na nowy. Nasza codzienność to plastikowe torebki, jednorazowe opakowania, pośpiech.

„No, tak – pomyśli część Czytelników  – kolejna „nawiedzona”. Co jej przeszkadzają te torebki? Sama pewnie w domu ma ich zatrzęsienie, a tu się wymądrza i poucza. Otóż nie, Szanowni Czytelnicy. Nauczyłam się ograniczać ilość plastiku w swoim otoczeniu. W jaki sposób?

Przez jakiś czas, jako nastolatka, mieszkałam w Stuttgarcie. Mąż mojej opiekunki był zaangażowanym członkiem partii Zielonych, więc segregacja śmieci urosła w tamtym domu do rangi religii. To znaczy tak mi się wydawało. Kiedy wyrzucałam szklane butelki i musiałam wrzucać do odpowiednich pojemników (oddzielnie zielone, oddzielnie brązowe i oddzielnie białe!) myślałam, że trafiłam do domu wariatów. Dopóki nie zobaczyłam, że tak robili wszyscy. Podobnie z papierem i plastikiem. Po powrocie do kraju trudno mi się było odnaleźć. Kiedy w Polsce pojawiły się pojemniki na zużyty papier, cieszyliśmy się z mężem jak dzieci. Raz w tygodniu pakowałam do bagażnika zebrane gazety i papierzyska i zawoziłam do najbliższego pojemnika, żeby je zutylizować. Tyle tylko, że mieszkałam w Piasecznie, a najbliższy pojemnik (gdzie nikt mnie nie przepędzał, że wrzucam papier do „ich” kontenera) był na ulicy Ostrobramskiej. Dla niewtajemniczonych – to około 20 km od mojego domu.

A co z firmami? Czy mogą zapobiegać „jednorazowości”? Mogą. Przykłady z życia? Bardzo proszę! W mojej duńskiej firmie nie było żadnych plastikowych kubeczków. Mieliśmy do dyspozycji filiżanki, kubki, szklanki. Lunche były serwowane na prawdziwych talerzach, a nie na poliuretanie. U innego mojego pracodawcy w każdym pokoju stały pojemniki na niepotrzebne dokumenty i papiery, które zamiast lądować w koszach i „zasilać” wysypiska śmieci, były zabierane przez wyspecjalizowaną firmę. Tam były cięte, prasowane i w paczkach wysyłane do papierni. Jeden z moich szefów odmówił zakupu nowych segregatorów i kazał nam zrobić porządek w dotychczasowych. Pominę niewybredne komentarze pracowników. Umilkli, kiedy odzyskaliśmy prawie połowę z nich.

Nie jestem nawiedzonym obrońcą przyrody. Fascynują mnie nowe technologie. Jem mięso. I kocham nasz świat. Dlatego postanowiłam, że zrobię wszystko, co mogę, żeby na moim malutkim poletku pomóc przyrodzie, a przynajmniej nie szkodzić. Mam mały samochód z silnikiem spełniającym normy Eero 6. Uprawiam swoje własne warzywa. Zostawiam część ogrodu w stanie „dzikim”. Segreguję te cholerne śmieci i kupuję kurę na rosół tylko z tzw. wolnego wybiegu. I potrafię siedzieć z mężem na tarasie, patrzeć na latające ptaki, słuchać bzyczenia owadów. I cieszyć się otaczającym mnie światem.

9 porad od „Less Plastic” na prostsze życie.

  1. Własna torba. Idziesz na zakupy? Weź torby! To nie jest ciężar ponad twoje siły. Wielkie sklepy już od dawna oferują własne torby w różnych rozmiarach. Są WIELORAZOWE. Złożone zajmują niewiele miejsca. Nie oszukujmy się – kiedy jedziesz do hipermarketu,  to raczej nie planujesz kupna butelki mleka, trzech mandarynek, orkiszowej bułeczki i wegańskiego serka. Będziesz kupować DUŻO. Dwie porządne mocne torby na pewno zmieszczą się w przepastnym bagażniku twojego samochodu. A dla miłośników kameralnych codziennych zakupów zwykła bawełniana torba nie powinna być żadnym problemem. To po prostu jedna z tych rzeczy, które zawsze masz przy sobie. Komórka, klucze, portfel i torba.
  2. Butelka na wodę. Pijesz wodę? Bardzo dobrze! Czyli dbasz o siebie i swoje zdrowie. Zadbaj też o otoczenie. Zamiast zgrzewek małych plastikowych butelek wody mineralnej kup własne opakowanie. Wlewaj wodę z kranu – nie truje! Dodaj plasterki cytryny, ogórka i jakieś zielsko do dekoracji (mięta!). Smaczne i ładne.
  3. Własny kubek w pracy. Może być termiczny. A w biurze zwykły swojski kubas z logo konkurencji. Jest twój. Wszedłeś z nim do biura pierwszego dnia pracy. Dbasz o niego, myjesz, ukrywasz przed współpracownikami w szufladzie biurka. Jest twoim przyjacielem w chwilach triumfu i pocieszycielem po awanturze dotyczącej opóźnienia projektu. Jest niezniszczalny.
  4. Lunch w pudełku. Oczywiście wielorazowym. Różne wersje, do wyboru, do koloru. Może być tylko pudełkiem na jedno danie lub całym zestawem gotowym przewieźć twój 3-daniowy obiad.
  5. Żadnych plastikowych sztućców! Po prostu nie. Nie zgadzaj się na nie. Każda szanująca się firma zapewnia pracownikom stalowe sztućce. A kiedy zapraszasz przyjaciół na grilla, to po prostu nie wypada kazać im jeść kaszanki plastikowym widelcem. Fe!
  6. Omijaj produkty w plastikowych opakowaniach. To trudne, wiem. W wielkich sklepach pod plastikiem na styropianowych tackach wdzięczą się kolorowe warzywa, a mięso wygląda tak apetycznie, że z trudem hamujesz się przed zjedzeniem surowego kotleta schabowego. Ten punkt wymaga trochę ofiarności.
  7. Zwolnij i zjedz w spokoju. Nie  zgadzaj się  na szybkie jedzenie. Wiem, że zdarzają się sytuacje, kiedy inaczej nie można (lub jest trudno). Ale w większości można zjeść spokojnie. Nie potrzeba do tego stołu zasłanego adamaszkowym obrusem i srebrnej zastawy. Potrzeba chęci. Usiądź spokojnie. Pomyśl o osobie, która przygotowała ci jedzenie. Na pewno zrobiła to z miłością (chyba że zapomniałeś o Waszej rocznicy lub znów zostawiłeś skarpetki przy łóżku). A jeżeli ty sam coś upichciłeś, podziękuj sobie. I bądź z siebie dumny. A, i rozejrzyj się, może obok ciebie siada właśnie Miłość Twojego Życia lub Przyjaciel Na Dobre I Na Złe. Smacznego!
  8. Przechowuj jedzenie w szklanych opakowaniach. Przytargałeś ze sklepu torby z jedzeniem? Co możesz, wyjmij z plastiku i przełóż do szklanych pojemników. Dłużej zachowają świeżość. I wykorzystasz je wielokrotnie!
  9. Podziel się z innymi tymi radami.

 

ARTYKUŁ POCHODZI Z 5 NUMERU GAZETY NIENIEODPOWIEDZIALNI – ZAMÓW GAZETĘ.

Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn