Odpowiedzialność to przyzwoitość

Odpowiedzialność to przyzwoitość

Wywiady

Firma to nie klub towarzyski, ale także nie karna kompania. Społeczna odpowiedzialność wymaga, aby liderzy stworzyli w firmie klimat sensu pracy, celu większego niż pieniądze.

Firma to nie klub towarzyski, ale także nie karna kompania. Społeczna odpowiedzialność wymaga, aby liderzy stworzyli w firmie klimat sensu pracy, celu większego niż pieniądze.

Z profesorem Krzysztofem Obłojem, specjalistą strategii i zarządzania międzynarodowego, kierownikiem Katedry Strategii Organizacji Akademii Leona Koźmińskiego oraz Zakładu Zarządzania Strategicznego i Międzynarodowego Wydziału Zarządzania UW, rozmawia dr Małgorzata Bonikowska, prezes ośrodka THINKTANK.

 „Społeczna odpowiedzialność biznesu” – jak rozumie to pojęcie akademik, badacz strategii biznesu i przedsiębiorczości?

Zacznę od krótkiej, prawdziwej opowieści. W 2016 r. zwróciłem się do pewnego prezesa z prośbą o pozwolenie na opisanie historii sukcesu polskiej firmy. Chodziło mi o porządne, dydaktyczne studium przypadku, wydane w prestiżowym wydawnictwie Ivey Publishing, bo publikacji  omawiających wyjątkowy rozwój przedsiębiorstw z naszego kraju prawie nie ma. Dlatego wydawało mi się to ważne – zarówno z perspektywy tej firmy, naszego kraju, jak i studentów z całego świata, którzy mogliby na tym przykładzie uczyć się i dowiedzieć sporo o realiach polskiego biznesu, a także transformacji, którą przeszliśmy w okresie ostatnich dwudziestu kilku lat. Otrzymałem wstępną zgodę, pracowałem prawie trzy miesiące, zrobiłem sporo wywiadów i dobre opisy. Zbudowałem trzyczęściowe studium przypadku i oddałem je do autoryzacji firmie. Prezes delegował sprawę na swą prawniczkę, która znalazła wiele powodów, by eliminować kolejne fragmenty tekstu. W tym m.in. dane, które były publicznie dostępne, a także analizę SWOT samej firmy. W końcu publikowanie tak okrojonego przypadku przestało mieć sens merytoryczny i dydaktyczny, więc zrezygnowałem. Nic się  nie ukazało, przez obawy lub po prostu indyferencję dwóch osób – lidera i jego zachowawczego współpracownika.

Przywołuję ten przykład, bo prawie nikomu na Zachodzie takie zachowanie już by nie przyszło do głowy. Ludzie w biznesie wiedzą, że spoczywa na nich odpowiedzialność nie tylko wobec akcjonariuszy, ale także wielu innych interesariuszy – od pracowników aż po świat edukacji. Społeczna odpowiedzialność biznesu wymaga otwartości i zaangażowania. Co oznacza także zdolność (i chęć) dzielenia się swymi doświadczeniami i pokazywania ich innym. By można się było na tej podstawie uczyć – na cudzych błędach, ale także na sukcesach. Twierdzę, że niestety, polscy przedsiębiorcy są wciąż w większości pod tym względem nieodpowiedzialni – a wskaźnikiem może być właśnie bardzo skromna liczba opublikowanych naukowych studiów przypadku z Polski. Nasze firmy nie chcą się wystawiać na widok publiczny, o dziwo, nawet wtedy, gdy osiągają sukcesy, a przygotowywane przez badaczy opisy mają wydźwięk pozytywny. To utrudnia pokazywanie światu polskiego dorobku. Opowiadanie o naszych osiągnięciach w rozwijaniu przedsiębiorczości bez rzetelnych dowodów jest przecież puste i brzmi niewiarygodnie. To nieodpowiedzialność społeczna.

Nie za ostry pan jest wobec polskich firm?

Może. Rozumiem, skąd się biorą takie postawy, ale nie mogę nie zauważać różnicy między podejściem Polaków a przedsiębiorców z krajów na zachód od Wisły. Polski biznes wciąż myśli kategoriami interesów i rezultatów biznesowych, upraszczając pojęcie społecznej odpowiedzialności. Firma, która przestrzega prawa czy produkuje bezpieczne produkty, nie jest społecznie odpowiedzialna, tylko po prostu dobra. Dbając o klienta i relacje z otoczeniem, dba także o własny interes. Społeczna odpowiedzialność to jednak coś więcej. To podejmowanie działań, bo tak powinno się postąpić, a nie dlatego, że się to opłaca. To logika przyzwoitości, a nie efektywności.

Jak w praktyce wygląda taka „przyzwoitość”?

Wiele zależy od liderów. Generalnie jednak logika przyzwoitości ma cztery formy: to solidarność wobec pracowników, wobec społeczeństwa, odpowiedzialność za środowisko i za czas.

Czyli?

Solidarność wobec pracowników to walka z folwarkiem i dbanie o ludzi. Nie tylko o ich kariery, ale także o dobre samopoczucie. Firma to nie klub towarzyski, ale także nie karna kompania. Społeczna odpowiedzialność wymaga, aby liderzy stworzyli w firmie klimat sensu pracy, celu większego niż pieniądze. I przestrzegali zasad merytokracji, z którą jest słabo w polskim społeczeństwie. A to oznacza patrzenie na firmę ich oczami, oczami pracownika. I walkę ze wszystkimi zjawiskami, które utrudniają normalną pracę: od seksizmu po mobbing, od dusznych pomieszczeń po złe jedzenie w barze. Do dziś pamiętam, jak Mariusz Łukasiewicz, twórca Lukas Banku, był niezadowolony z cateringu na przyjęciu dla pracowników, bo nie chciał, aby jego ludzie jedli niesmaczne rzeczy. Jak przydzielał służbowe auta, to najpierw sprawdzał, jak duże ci pracownicy mają rodziny, aby dopasować do tego odpowiedni model. Takich szefów się docenia. Bo firma to nie tylko struktury, produkty i rynek, ale przede wszystkim ludzie.

Druga forma przyzwoitości – solidarność społeczna – to unikanie robienia rzeczy społecznie nieodpowiedzialnych i niegodzenie się na świadczenie usług czy produkcję czegoś, co może świat zaśmiecić, a ludziom zaszkodzić. Są takie branże jak tytoniowa i alkoholowa, gdzie ten dylemat jest szczególnie wyrazisty (i dlatego niektóre banki tych branż nie finansują), ale w praktyce większości firm chodzi po prostu o to, aby zadać sobie proste pytanie – czy to, co robimy, ma sens? Czy jest naprawdę ludziom potrzebne? Jakie będą uboczne konsekwencje naszego działania? I takie pytania dotyczą już bardzo wielu firm – od twórców reklamy internetowej aż po deweloperów, którzy w pogoni za pieniądzem budują czasami osiedla bez wyobraźni i namysłu nad negatywnymi konsekwencjami przyjętych rozwiązań architektonicznych. A instytucje nadzoru, kierując się wyłącznie logiką prawa, bezmyślnie takie rozwiązania akceptują.

Niedobory trzeciego wymiaru przyzwoitości, czyli odpowiedzialności za środowisko, są szczególnie widoczne w krajach rozwijających się. Mieszkałem jakiś czas w Chinach i tam jest to problem gigantyczny. Prawdopodobnie połowa wzrostu dochodu narodowego Chin by wyparowała, gdyby wliczono w te procenty zniszczenia środowiska, które ma ukryte koszty dzisiaj, a będzie oznaczało ogromne i wielorakie koszty w przyszłości. W Polsce to także jest problem, co widać chociażby po długo skrywanym pod kołdrą smogu – mamy go częściowo dlatego, że część ludzi i firm wciąż spala niewłaściwe substancje i nie przejmuje się ani konsekwencjami dla środowiska, ani zdrowia.

Czwarta forma przyzwoitości – odpowiedzialność za czas – to poczucie, że nie tylko teraźniejszość, ale także przeszłość i przyszłość mają znaczenie. To świadomość, że trzeba nie tylko zdobywać zlecenia i wypracowywać zysk, ale także starać się zbudować coś, co przetrwa. Co przeżyje swego założyciela, stanie się marką, pojęciem, podmiotem budującym szerszą wartość miasta, regionu, kraju. To jest wielkie wyzwanie w firmach rodzinnych, ale także w filiach międzynarodowych korporacji w Polsce. Część z nich istnieje i działa tutaj, bo przeniesiono je z krajów o wyższych kosztach – i kiedyś być może będą przeniesione w inne miejsce. Społeczną odpowiedzialnością ich liderów jest tworzenie takich strategii oddziałów i filii, aby stały się w ramach korporacji istotne i pozostały u nas w kraju na dłużej. Bo są niezwykle ważnym elementem rozwoju naszej gospodarki.

Czy polskie firmy kierują się logiką przyzwoitości?

W poszczególnych sektorach jest różnie, ale ogólnie nie wygląda to najlepiej. Choć z biegiem czasu sytuacja się poprawiła. Niemal 30 lat wolnej przedsiębiorczości to jednak wciąż za mało, aby liderzy biznesu przekonali się do takiej logiki. Wciąż muszą przede wszystkim zarabiać i chronić to, co mają, bo ich pieniądze są „młode”, a otoczenie niestabilne. Często stają wobec dylematu: zarobić więcej czy zachować się przyzwoicie? To wybór z gatunku „coś za coś”, w którym w dodatku rzadko występują sytuacje moralnie czyste. Decyzje są wtedy często podejmowane przy ograniczonej wiedzy, w oparciu o kryteria nieoczywiste, z których najprostszym i najbardziej zrozumiałym dla przedsiębiorcy jest rachunek ekonomiczny.

Odpowiedzialność, niestety, kosztuje, więc stać na nią zazwyczaj firmy, które się już „dorobiły”. W pewnym sensie społeczna odpowiedzialność biznesu to luksus, a dobra luksusowe rzadko są powszechne. Pomimo to Polacy zaczynają coraz powszechniej odwoływać się w biznesie do przyzwoitości. Działają u nas ruchy proekologiczne i fair trade, a internet pomaga ujawniać społecznie nieodpowiedzialne zachowania firm. Uważam jednak, że wyczulenie na odpowiedzialność społeczną biznesu będzie w Polsce rosnąć – nie tylko po stronie konsumentów, ale także samych przedsiębiorców. Wielką rolę mają w tym zakresie uczelnie wyższe, media, a także instytucje państwowe.

(…)

Fragment stanowi wybór z wywiadu, który w całości ukazał się w książce „Rozmowy o odpowiedzialności”.

Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn