Popracujmy nad pracą

Popracujmy nad pracą

Wywiady

Uważam, że w bliskiej przyszłości w warunkach polskich to mało prawdopodobne, aby wykwalifikowanego robotnika zastąpiły roboty. Może za 30-40 lat? Amerykanie dowodzą, że zawody, które niedługo znikną zastąpione przez roboty, to agent ubezpieczeniowy, agent call center i kierowca ciężarówki; ale to na rozwiniętym rynku amerykańskim. Natomiast w Polsce naprawdę mało wyobrażalne wydaje mi się, że roboty będą skręcać skrzynie biegów do samochodów zamiast ludzi. Nie ma jeszcze takich robotów.

Uważam, że w bliskiej przyszłości w warunkach polskich to mało prawdopodobne, aby wykwalifikowanego robotnika zastąpiły roboty. Może za 30-40 lat? Amerykanie dowodzą, że zawody, które niedługo znikną zastąpione przez roboty, to agent ubezpieczeniowy, agent call center i kierowca ciężarówki; ale to na rozwiniętym rynku amerykańskim. Natomiast w Polsce naprawdę mało wyobrażalne wydaje mi się, że roboty będą skręcać skrzynie biegów do samochodów zamiast ludzi. Nie ma jeszcze takich robotów.

Maciej Witucki, prezes Work Service, największej firmy HR w naszej części Europy, prezes Telekomunikacji Polskiej (2006-2013), obecnie przewodniczący Rady Nadzorczej Orange Polska, rozmawia z Pawłem Oksanowiczem.

 

– Jakie są korzyści z kontraktu z Work Service dla pracownika?

– Umowa o pracy tymczasowej jest umową z kodeksu pracy. Daje pełną ochronę socjalną, zdrowotną, prawo do zwolnienia lekarskiego, szkoleń, wyposażenia, chociaż pracodawca może tę umowę wypowiedzieć w krótkim czasie.

– Kto korzysta z takich umów ? Czy są przedstawiane pracownikom jako propozycja nie do odrzucenia?

– To jest model pracy dobry dla młodych, chcących przetestować różnych pracodawców. Większość firm,  z którymi współpracujemy, a są to firmy średnie i duże, zatrudnia na stałe umowy o pracę. Tylko 1/4, 1/5 to umowy o pracę tymczasową, co pokazuje, że firmy nie zmuszają pracowników do pracy tymczasowej. W Polsce zatrudnionych na umowę tymczasową mamy zaledwie 1,3 proc. rynku pracy. We Francji, o której myśli się, że jest krajem dużego „socjalu”, takich umów jest dwa razy więcej, a w Wielkiej Brytanie nawet trzy razy więcej. Co znowu jest dowodem na skalę nieporozumienia i zafałszowania rynku pracy w Polsce i umów tymczasowych, że u nas nie szanuje się pracowników. Jest wręcz odwrotnie.

– Jednak wiemy, dlaczego o „śmieciówkach” mówi się źle.

– Praca tymczasowa jako angielski temporary employment w raportach OECD jest dzielona na umowy na czas określony, umowy o pracę tymczasową i wszystkie umowy cywilnoprawne. Jeśli przyjmiemy takie kryteria, to wtedy możemy powiedzieć, że 1/4 Polaków jest na „śmieciówkach”. Ale to nieprawda. Prywatnie i zawodowo mogę powiedzieć, że ujednolicenie umów pracownik – pracodawca podjęte w sposób rozsądny byłoby rozwiązaniem tego problemu raz na zawsze.

– Rozsądny, czyli jaki?

– Nie możemy zatrudniać wszystkich na pełną umowę o prace, z wielomiesięcznym okresem wypowiedzenia, bo zabijemy gospodarkę. Ujednolicenie umów i warunków dla pracownika to po prostu jasne, konkretne i sprawiedliwe warunki pracy, w zależności od tego, co ma robić i co będzie produkowała firma i przez jak długi czas. Według mnie elastyczność jest kluczem do ułożenia rynku pracy w przyszłości. Elastyczność nawet w obrębie jednego przedsiębiorstwa – pracujemy w zależności od zapotrzebowania, z cywilizacyjnymi zabezpieczeniami. Np. w Niemczech funkcjonują konta godzin pracy, a nie dniówki. Dodam jeszcze, że w Polsce uważa się pracownika zatrudnionego tymczasowo za gorszego od innych. Jednak statystycznie to wcale nie osoba np. 50+, która nie może znaleźć tzw. dobrej pracy i podpisuje z musu tylko takie umowy. Bardzo dużą część pracowników tymczasowych stanowi pokolenie 18-34, na świetnych kontraktach.

– Czy polityka przeszkadza w ułożeniu rynku pracy?

– Oczywiście rządząca się kalendarzem wyborczym polityka nie zawsze pomaga w racjonalizacji gospodarki. Mając świadomość politycznych ograniczeń, musimy pozostawać w dialogu i liczyć na racjonalność ustawodawcy. Na całym świecie trwa dyskusja na temat optymalnych systemów podatkowych i socjalnych. Nie możemy od niej uciec, ale też powinniśmy temperować skrajne pomysły na przykład zabijające elastyczność rynku.

– Ale jak będzie wyglądała u nas przyszłość tych niepłacących? Czy jako społeczeństwo będziemy musieli o nich zadbać?

– Wyjściem byłoby uzależnienie składki społecznej od wysokości PIT-u. Ale jeśli zaczniemy od tych z górnej półki, to rozpoczniemy też debatę nt. sprawiedliwości społecznej w obszarze emerytur. Dzięki temu zyskają również  osoby mniej sytuowane, ale do tego tylko należy odejść od rozróżnień branżowych na rzecz dochodowych .

– Dostrzega pan spadek poziomu emerytur za 20-30 lat w Polsce?

– By do tego nie dopuścić, powinniśmy obłożyć składkami ZUS wszystkie umowy między pracodawcą i pracownikiem, co już zasugerowałem. I oczywiście obserwuję to, co dzieje się na naszym rynku pracy oraz prognozowane konsekwencje w emeryturach. Tu chociażby euforia i zachłystywanie się uberyzacją rynku pracy to dla mnie zjawisko wprawdzie zrozumiałe, ale nie do zaakceptowania. Pozbawienie milionów ludzi ubezpieczeń społecznych bez stworzenia alternatywnych zabezpieczeń jest tworzeniem ogromnego problemu dla całego pokolenia.  Uberyzacja irytuje mnie zwłaszcza w wydaniu polskim, gdzie obserwujemy ukraińskich kierowców na umowach-zleceniach wynajmowanych przez  krajowych przedsiębiorców, aby obsługiwali transport miejski. Z zasady Uber rośnie na granicy nadużycia systemu ubezpieczeń społecznych, a w powyższych przypadkach wykorzystania przyjeżdżających do nas Ukraińców to nadużycie jest podwójne. Dlatego w Polsce nie jeżdżę Uberem.

– Wróćmy do Work Service – czy jest jakaś sfera, gdzie pracodawca i pracownik tracą na kontraktach tymczasowych?

– Na pewno pracownik, który przyniesie do banku umowę o pracę tymczasową, niełatwo dostanie kredyt. Ale nasi pracownicy bardzo często po roku przechodzą na umowy na stałe u firm zatrudniających. Więc zaczynają u nas, a później uzyskują to, co daje im znowu nasz klient.

– Bo mamy w kraju rynek pracownika?

– Przez najbliższe lata wciąż nim będzie. Poza tym chciałbym tu jeszcze podjąć temat mitu automatyzacji i robotyzacji. Uważam, że w bliskiej przyszłości w warunkach polskich to mało prawdopodobne, aby wykwalifikowanego robotnika zastąpiły roboty. Może za 30-40 lat? Amerykanie dowodzą, że zawody, które niedługo znikną zastąpione przez roboty, to agent ubezpieczeniowy, agent call center i kierowca ciężarówki; ale to na rozwiniętym rynku amerykańskim. Natomiast w Polsce naprawdę mało wyobrażalne wydaje mi się, że roboty będą skręcać skrzynie biegów do samochodów zamiast ludzi. Nie ma jeszcze takich robotów.

– Czy w sferze wartości przy umowie o pracę tymczasową np. pracodawca nie traci zaangażowania pracownika?

– To zależy, czy przyjście danego pracownika do firmy jest jego wyborem, czy koniecznością, tzn. jest na rynku pewna grupa ludzi, którzy celowo nie chcą się wiązać z jedną firmą. To zjawisko dotyczy np. środowiska informatyków. W ogóle w generacji najmłodszych pracowników poczucie tego, że ma się wybór, jest bardzo ważne. Np. przez pół roku taki młody człowiek pracuje dla korporacji, później wybiera środowisko start-upu, a później znowu może w administracji czy NGO. Uważam, że pojęcie lojalności pracownika zmienia się pod wpływem zmian cywilizacyjnych i z pokoleniową zmianą, a dotyczy to właśnie pracowników 18-34 lata; następuje tu zmiana modelu życia i pracy. Ale to też nie jest tak, że wszyscy w młodym pokoleniu za wszelką cenę będą odrzucać propozycje stałej pracy.

– Co pan sądzi na temat zjawiska prekariatu? Osób uzależnionych od nieregularnych wypłat, pogodzonych z niestabilnością otoczenia, bez perspektyw na stałe zatrudnienie i wystawionych na degradację społeczną w obliczu wypadków losowych. Lista tych nieszczęść może być dłuższa.

– To w dużej mierze wynik gigantycznego niedopasowania ambicji do rynku pracy. Prekarianizm nie dotyczy na przykład większości moich kolegów ze szkoły podstawowej w niewielkiej  wielkopolskiej miejscowości, którzy wybrali ścieżkę kształcenia zawodowego. Mają oni konkretne kompetencje i wszyscy pracodawcy w okolicy są w stanie zaoferować im wynagrodzenie bardzo często przekraczające wynagrodzenie absolwenta wyższej uczelni, który po studiach, z  ambicjami, ląduje w call center banku. Prekariat to często ludzie w pewien sposób oszukani przez system edukacji i mity społeczne mówiące o tym, że każdy może osiągnąć w szybkim tempie bardzo wysoki poziom życia. My w kraju jesteśmy dumni z tego, że w Polsce 36 proc. młodzieży studiuje, ale co z tą młodzieżą będzie po studiach, skoro w jednym pokoleniu jest przygotowane dla nich ok. 15 proc. miejsc pracy zgodnie z wykształceniem, bo tak jest wykalibrowana gospodarka? W związku z tym, jeśli dalej system edukacji będzie taki, jaki jest, połowa młodych ludzi w każdej grupie wiekowej będzie musiała zejść z poziomu ambicji i tułać się po różnych stanowiskach godzących w ich poczucie ważności. To są prekarianie.

– Co z nimi zrobić?

– A co można zrobić z poczuciem niedopasowania aspiracyjnego, zawodowego, życiowego? Zmienić system edukacji, zmienić modele pracy i życia. Np. jestem pełen podziwu dla świetnie zorganizowanych mikroprzedsiębiorców w niszowych dziedzinach. My musimy pokazywać młodym ludziom, że może dobrze jest, ale niekoniecznie z perspektywami na sensowny rozwój i życie założyć fintechowy start-up albo mieć ambicje pracować za wysoką pensję w korporacji. Bo równie dobrze spełnieniem ambicji i korzystnie dla osobistego interesu oraz gospodarki stanie się mikroprzedsiębiorstwo. Statystycznie tylko mikroprocent start-upów osiąga sukces.

– Na waszej stronie WWW można przeczytać: „Jesteśmy firmą odpowiedzialną społecznie i angażujemy się w rozwój rynku pracy”. W jaki sposób?

– CSR dla mnie to bezwzględna opłacalność biznesu, w naszym przypadku poprzez rozszerzenie chociażby komunikacji o umowach, jakie proponujemy pracownikom. Chodzi o warunki na jakich zatrudniamy: że są jasno określone, z kodeksu, opieką lekarską. Utworzyliśmy też spółkę Krajowe Centrum Pracy, firmę odpowiedzialną za aktywizowanie długotrwale bezrobotnych, którym pomagamy nie tylko znaleźć pracę, ale również zmienić dotychczasowe życie. Tu mogę się pochwalić, że odzyskujemy dla rynku pracy ponad 50 proc. osób długotrwale bezrobotnych. To jest prawdziwy social impact, z którego jestem bardzo dumny.

Maciej Witucki, prezes Work Service
Maciej Witucki, prezes Work Service
Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn

Zamów bezpłatny egzemplarz gazety Nienieodpowiedzialni.