Bunt przez szybę

Bunt przez szybę

Artykuły

Fajnie być buntownikiem. Spełnić marzenie o życiu w kontrze, nie płynąć w głównym nurcie biznesu, życia, pracy. Mieć w sobie odpowiedzialność za losy świata. W czasach niezmąconej młodości buntowaliśmy się. Z upływem lat jednak tłumimy w sobie ambicję wolności, coraz silniej ulegając pokusie posiadania, awansu, wygody i oglądania świata przez szybę. Hipis staje się prezesem, bojówki zamienia na kaszmirowy garnitur, podróż pekaesem na beemkę piątkę.

Dzisiaj buntownicy, kontestatorzy rzeczywistości z niczego nie rezygnują. Wyrażamy troskę o ocieplenie klimatu, jadąc na konferencję do Krynicy porządnym V8. Aby sprostać podszeptom naszej empatii wobec bliźnich, włączamy się w społecznościową akcję „zbieramy na”. Protestujemy na ulicach, ale raczej pod warunkiem że dzień niebrzydki. Podejmiemy rozmowę o odpowiedzialności za wyzysk pracowników w Azji, ale dopiero po przekroczeniu 100 milionów zysku, wszak na odpowiedzialność musi być nas stać.

Liderzy świata pod koniec 2019 roku podpisują się pod deklaracją, która odkrywa, że biznes to nie tylko akcjonariusze, ale też klienci, pracownicy, kontrahenci. Mimo to niektórzy z nich nadal traktują pracowników jak zło konieczne, licząc na to, że w magazynach niepodzielną władzę obejmą roboty.

Bycie krytycznym wobec porządku jest dzisiaj nawet trendy. „Bikorpowi” liderzy odpowiedzialnych i społecznie zaangażowanych firm niekoniecznie mają za sobą chwilę olśnienia związaną z uświadomieniem sobie zła, za jakie odpowiada światowy biznes. Niekoniecznie obudzili się zlani potem i przerażeni, że stanęli po niewłaściwej stronie. Być może po prostu dostrzegli, że odpowiedzialność biznesu się opłaca. To dobrze, że sprzyja ona interesom, ale nie jest dobrze, gdy pragmatyzm wygrywa z powinnością i przyzwoitością.

Wielu z nas ze spokojem sumienia obserwuje świat przez okno pełnego start-upów wieżowca, popijając fairtrade’ową kawę i zastanawiając się, czy tesla naładowana, czy nie. A to tylko iluzja. Prawda wymaga poświęcenia i rezygnacji. Poświęcenia czasu na ważne sprawy kosztem własnych interesów. Rezygnacji z biznesu nieprzynoszącego pożytku lub wręcz szkodliwego dla ludzi i przyrody. Odważnego głosu na forum publicznym, a nie jedwabnych debat w panelach dyskusyjnych. Jeżeli chcemy zmienić świat, to musimy pocierpieć, to musi zaboleć. Inaczej, ściskając w ręku smartfona z piękną instagramową fotką, spadniemy w przepaść.

Artur Nowak-Gocławski
ANG Spółdzielnia
Fundacja Nienieodpowiedzialni

SŁOWO WSTĘPNE DO 7 NUMERU BEZPŁATNEJ GAZETY NIENIEODPOWIEDZIALNI – ZAMÓW GAZETĘ.

Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn