Katarzyna Wilk – Dyrektor Zarządzająca High Values

Katarzyna Wilk – Dyrektor Zarządzająca High Values

Wywiady

Szwedzki model to przede wszystkim sposób myślenia o biznesie, który bierze pod uwagę szeroką perspektywę społeczno-ekonomiczną i zakłada, że biznes generując zyski, powinien jednocześnie generować korzyści społeczne. To spójny i kompleksowy model, który obejmuje prawa człowieka, prawo pracy, odpowiedzialność za środowisko, działania antykorupcyjne, integrację społeczną, równość i różnorodność. Jest też systemowy, bo zakłada, że każdy z tych obszarów oddziałuje na siebie nawzajem i ma realny wpływ na wyniki biznesowe.

Szwedzki model to przede wszystkim sposób myślenia o biznesie, który bierze pod uwagę szeroką perspektywę społeczno-ekonomiczną i zakłada, że biznes generując zyski, powinien jednocześnie generować korzyści społeczne. To spójny i kompleksowy model, który obejmuje prawa człowieka, prawo pracy, odpowiedzialność za środowisko, działania antykorupcyjne, integrację społeczną, równość i różnorodność. Jest też systemowy, bo zakłada, że każdy z tych obszarów oddziałuje na siebie nawzajem i ma realny wpływ na wyniki biznesowe.

Magdalena Kowalska: Dobrze znasz Szwecję, podejście tamtejszych firm do CSR i zrównoważonego rozwoju. Czym się charakteryzuje szwedzki model CSR?

Katarzyna Wilk: Patrząc na Szwecję, można odnieść wrażenie, że jest to kraj, w którym realizuje się utopijny model społeczny. Szwedzi cieszą się dobrobytem, długimi płatnymi urlopami rodzicielskimi, skróconym czasem pracy, powszechnie dostępną służbą zdrowia na dobrym poziomie i wysokimi emeryturami. Mają najlepsze wskaźniki dotyczące równości płci. Szwedzki model CSR doskonale wpisuje się w tę perspektywę, jednak nie ma w nim naiwności czy pozorności działań, które niekiedy przypisuje się CSR. Przebija się natomiast racjonalizm. Model szwedzki akcentuje korzyści biznesowe w długookresowej perspektywie.

MK: To podejście różni się od polskiego patrzenia na kwestie odpowiedzialności społecznej.

KW: Szwedzki model to przede wszystkim sposób myślenia o biznesie, który bierze pod uwagę szeroką perspektywę społeczno-ekonomiczną i zakłada, że biznes generując zyski, powinien jednocześnie generować korzyści społeczne. To spójny i kompleksowy model, który obejmuje prawa człowieka, prawo pracy, odpowiedzialność za środowisko, działania antykorupcyjne, integrację społeczną, równość i różnorodność. Jest też systemowy, bo zakłada, że każdy z tych obszarów oddziałuje na siebie nawzajem i ma realny wpływ na wyniki biznesowe. Istotnym elementem tego modelu jest dialog biznesu z interesariuszami i wzajemne zaufanie, które stają się źródłem innowacyjności oraz minimalizowania ryzyka dla firm. Bo przecież tych, z którymi zbudowaliśmy relacje, darzymy większym zaufaniem, a to przekłada się na niższe ryzyko niepowodzeń.

Imponujący jest wymiar wewnętrzny CSR skupiony na kulturze organizacyjnej, autentycznych wartościach wewnątrzorganizacyjnych i na samym pracowniku. Widać tam troskę o pracownika, który jest przecież dla firmy inwestycją. Ta troska wyrażona jest otwartością na zróżnicowane potrzeby pracowników i szeroko rozumiany komfort pracy, np. poprzez zasadę otwartego dialogu lub choćby dobrze zaprojektowane ergonomiczne stanowiska pracy. W przypadku Polski trudno jeszcze na tym etapie zdefiniować CSR.

MK: Idziemy zupełnie inną drogą?

KW: Z innego punktu startowego wyszliśmy. Model szwedzki może stanowić dla nas źródło inspiracji. Każdy kraj ma swoją specyficzną kulturę. CSR musi pasować do społeczeństwa, jego wyzwań i problemów, ale też wyprzedzać i generować pozytywne zmiany. Wreszcie musi pasować do konkretnych firm, wartości, które prezentują, oraz ich celów biznesowych. CSR musi być przede wszystkim autentyczny i żywy, wpisany w DNA firmy.

MK: Co dziś jest standardem w Szwecji, jeśli chodzi o odpowiedzialność społeczną firm?

KW: Wszelkie kwestie związane z etyką biznesową są podstawą. Dodatkowo powszechne są przeciwdziałania korupcji czy działania z obszaru compliance. Na porządku dziennym jest również raportowanie CSR. Jednak chciałabym podkreślić, że raportowanie nie jest warunkiem koniecznym efektywnego działania w obszarze CSR ani tych działań nie zastępuje. Znam firmy, które nie raportują, a ich dorobek związany z CSR jest imponujący.

MK: Czy firmy, które odstają od tego modelu, skazane są na ostracyzm ze strony klientów? Innymi słowy, czy społeczeństwo w Szwecji podejmuje decyzje konsumenckie, kierując się kryterium odpowiedzialny–nieodpowiedzialny?

KW: Brak spójnej polityki CSR niewątpliwie przekłada się tam na niższy poziom zaufania do firm i niższą atrakcyjność zarówno dla konsumenta, partnera biznesowego, jak i potencjalnego pracownika. Firmy nieetyczne są negatywnie postrzegane. Jestem skłonna stwierdzić, że szwedzki CSR napędza świadomość konsumencka i świadome wybory konsumenckie nakierowane na przestrzeganie zasad etycznych przez firmy. To jakby model współodpowiedzialności, który wpisuje się w to systemowe podejście. Kupując produkty nieetycznie działających firm, pośrednio zgadzam się na takie ich zachowanie.

MK: W Polsce jesteśmy chyba na etapie takim, kiedy to firmy edukują swoich klientów i konsumentów. Mówią o swojej odpowiedzialności coraz częściej, budując na tym swoją wartość.

KW: CSR będzie mobilizował poziom zaufania społecznego, oczywiście o ile będzie autentyczny i poparty działaniem. Konsumenci, także w Polsce, stają się coraz bardziej wymagający. Proszę spojrzeć na pokolenie dwudziestokilkulatków. Dla nich wartością jest ekologia czy równowaga między życiem prywatnym i zawodowym. Polska jest na pierwszym etapie związanym z wprowadzaniem CSR, kiedy on rodzi się na poziomie firm czy instytucji. Kolejnym etapem jest wzrost świadomości wśród konsumentów i stopniowe odkrywanie, jaka wartość i korzyść się za tym kryje. Konsekwencją jest wymaganie odpowiedzialności od firm. W krajach skandynawskich ten poziom świadomości jest bardzo wysoki, gdzie konsumenci są skłonni płacić więcej za produkty, co do których są pewni, że wyprodukowano je w sposób etyczny. Czyż kawa tak wyprodukowana nie smakuje lepiej?

MK: Czy edukacja odgrywa w tym procesie jakąkolwiek rolę?

KW: Oczywiście, że tak. System edukacji w Szwecji właściwie od przedszkola oparty jest na kluczowych dla tego społeczeństwa wartościach. Są to między innymi: współpraca, dialog, wzajemne poszanowanie, odpowiedzialność, a także dbałość o środowisko naturalne. Realizowane są programy, które dodatkowo te umiejętności i wartości rozwijają. Dzięki temu wiedza i działania CSR trafiają na podatny grunt. Firmy chętnie ze sobą współpracują, realizują wspólne projekty. Powszechne jest przekonanie, że dobro społeczne jest dobrem wspólnym. Zamiast stawiać mur między firmami działającymi w tej samej branży, lepiej szukać obszarów do współpracy i rozwoju. To procentuje.

MK: Współpraca na polu CSR między firmami konkurującymi ze sobą na jednym rynku w Polsce? Brzmi jak scenariusz z filmu science-fiction.

KW: Gubimy tym samym szeroką perspektywę. Nasze działania mają dać korzyść społeczną. Im większe działania, tym większa korzyść społeczna, która przekłada się – jak pokazuje przykład szwedzki – na indywidualną korzyść biznesową. Być może większą rolę powinni odegrać liderzy CSR, którzy wskazaliby drogę do kooperacji i pokazali, że to się po prostu wszystkim opłaca, a konkurowanie w tym zakresie nie ma głębszego sensu.

MK: Pod względem bogactwa, rozwoju i wolności obyczajowej Szwedzi wyprzedzili inne narodowości Zachodu, także Polaków. Na czym polega model państwa szwedzkiego i jaki wpływ ma na prowadzenie biznesu?

KW: Szwecja ma bez wątpienia dość wyrazisty model społeczny. Jest liderem innowacyjności, która w szwedzkim modelu zrównoważonego rozwoju jest motorem. Dotyczy ona w zasadzie każdego aspektu CSR, tj. ekologii, rozwiązywania społecznych problemów, kwestii dotyczących well-being pracowników. To innowacyjność, a więc otwartość na to, co nowe i inne, sprawia, że odpowiada bieżącym wyzwaniom i problemom społecznym. W Szwecji mówi się, że problem społeczny to szansa biznesowa, bo przecież można jednocześnie być autentycznie zaangażowanym społecznie, uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów i jednocześnie czerpać z tych działań różnorakie wymierne korzyści. Nie ma w tym ani sprzeczności, ani instrumentalnego traktowania społeczeństwa.

MK: Czy bez wsparcia państwa i zinstytucjonalizowania CSR biznes w Polsce sobie poradzi?

KW: Myślę, że tak. Polskie firmy coraz bardziej interesują się CSR, poszukują inspiracji. Nasz biznes czasem przejmuje rolę państwa w niektórych obszarach, choćby finansując opiekę medyczną swoich pracowników. Jako społeczeństwo mamy mniejsze poczucie bezpieczeństwa, jeśli chodzi o podstawowe kwestie, takie jak zatrudnienie, wynagrodzenie, opieka medyczna, emerytury, niż w krajach Europy Zachodniej, a jednak rozwijamy się, jest ogromne zainteresowanie innowacją. Polacy chętnie pomagają, mają dobre serca i chcą współpracować, trzeba im to tylko umożliwić.

MK: Wprowadzanie obowiązku dotyczącego raportowania CSR nasuwa skojarzenia z metodą kija i marchewki. Przymusowe rozwiązania w dłuższej perspektywie nic dobrego nie przyniosą.

KW: Tutaj znowu służy przykładem Szwecja i tamtejsze patrzenie na odpowiedzialność społeczną przedsiębiorstw. Istotne jest uwzględnianie zasad zrównoważonego rozwoju przy podejmowaniu decyzji biznesowych, a więc zadanie sobie pytania nie tylko o korzyść biznesową wynikającą z danej decyzji, ale także czy te decyzje można tak przemodelować, aby były jednocześnie korzystne społecznie. Czyli zamiast jednej korzyści mamy co najmniej dwie. Samo raportowanie niesie korzyść firmom. Dzięki zebranym danym są w stanie lepiej ocenić swoje działania i prognozować zmiany. Raportowanie systematyzuje, pozwala odnajdywać nowe rozwiązania starych problemów lub nowe podejścia do nowych wyzwań. Stosując wystandaryzowane wskaźniki, można też porównać się z innymi, zainspirować, zmotywować.

MK: To, co pozytywnie wyróżnia Szwecję, to również niski poziom nierówności społecznych. Z czego on wynika?

KW: Skupię się na nierówności ze względu na płeć, ponieważ jest to obszar dla mnie bliski zawodowo i stanowi ważny element CSR na poziomie firm. To dzięki polityce, jaka wdrażana jest konsekwentnie od wielu lat, widoczne jest tam zaangażowanie i współpraca instytucji państwowych, środowisk akademickich, jak i samego biznesu na tym polu. Panuje przekonanie, że równość wyrażona przez sprawiedliwe zarobki i równe szanse na awans w miejscu pracy jest po pierwsze osiągalna, a po drugie korzystna społecznie. Dzięki takiemu podejściu lepiej wykorzystywany jest społeczny potencjał, który tworzą w połowie kobiety. Bengt E. Johansson, ambasador ds. CSR w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Szwecji, pomimo pozytywnych wskaźników związanych z szeroko rozumianą społeczną równością powiedział, że Szwecja ma jeszcze wiele do zrobienia. Sądzę, że właśnie takie podejście sprzyja realnym i trwałym osiągnięciom.

Jeśli chodzi o zaangażowanie biznesu, to wciąż wiele firm szwedzkich poszukuje odpowiedzi na pytanie, jak zwiększyć liczbę kobiet na stanowiskach kierowniczych. Wykorzystywane są firmy doradcze, które pomogłyby efektywnie i w krótkim okresie wdrożyć odpowiednie zmiany. Z moich obserwacji wynika, że firmy działające na polskim rynku zaczynają interesować się tą kwestią, a nasza rola teraz polega na pokazywaniu korzyści wynikających ze zmian, a także wad związanych z utrzymywaniem dysproporcji ze względu na płeć na stanowiskach kierowniczych. Wierzę jednak, że zmiany w tym zakresie będą u nas wkrótce dynamicznie wdrażane.

MK: Czy firmy aktywnie szukają rozwiązań równościowych, ponieważ muszą wykazać określony poziom zatrudnienia kobiet?

W Szwecji mają świadomość, że to nie jest fair w stosunku do kobiet i co więcej – że te dysproporcje nie są korzystne dla biznesu. Nie rozwiązując tego problemu, organizacje nie wykorzystują w pełni potencjału, którym dysponują kobiety. Szwedzi aktywnie szukają rozwiązań, jak tę sytuację zmienić. Szukają odpowiedzi na proste pytanie: co takiego się dzieje, że mamy w organizacji kobiety doskonale przygotowane do pełnienia funkcji zarządczych, które nie są w zarządzie.

KW: Być może jest to problem mentalny. Kobietom przypisywana jest niższa wartość na rynku pracy niż mężczyznom.

Bariery są w systemie społecznym, w nieformalnych mechanizmach w samych organizacjach i w naszym sposobie myślenia. To ogromne wyzwanie, przed którym stoi teraz wiele firm, nie tylko szwedzkich czy polskich. Warto jednak, podobnie jak Szwedzi, aktywnie podejmować te wyzwania. Szwedzkie firmy zatrudniają konsultantów, którym dają 12 miesięcy na rozwiązanie problemu. I odnoszą sukces. W warunkach polskich już teraz jest to jak najbardziej osiągalne.

MK: Wskaźnik Human Development Index, odzwierciedlający poziom rozwoju społecznego i jakość życia, plasuje Szwecję w czołówce. W jaki sposób przekłada się to na dobre praktyki biznesowe?

KW: Społeczeństwo szwedzkie jest zdecydowanie zamożniejsze w porównaniu z polskim. Szwedzi spędzają w pracy średnio mniej czasu, osiągają większą równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Ale też trzeba przyznać, że Szwedzi pracują efektywniej. Tamtejszy styl zarządzania różni się od polskiego: jest mniej zhierarchizowany, struktura jest bardziej płaska, jest większa odpowiedzialność pracownika przed zespołem niż przed szefem. To samoregulujący się mechanizm. Istotne są dwie kwestie: dialog i zaufanie, czyli elementy kultury organizacyjnej, które z sukcesem wdrażać można i w Polsce.

MK: Czy szwedzki model prowadzenia biznesu da się powtórzyć w Polsce, czy to dla nas wizja zbyt utopijna?

KW: Model szwedzki jest efektywny i z całą pewnością może stanowić dla nas źródło inspiracji. Każdy kraj jednak posiada własną specyfikę, a każda organizacja swoją unikalną kulturę organizacyjną, więc warto wypracować swój własny model CSR, który będzie spójny zarówno z celami biznesowymi, jak i autentycznymi wartościami. Historia CSR w Szwecji sięga kilkudziesięciu lat, model ten ewoluuje wraz z nowymi technologiami, potrzebami społecznymi i wyzwaniami. Warto o tym pamiętać, bo CSR uwzględnia także zmianę, zarówno na poziomie organizacji, jak i na poziomie społecznym.

MK: Poziom zaufania społecznego w krajach skandynawskich jest bardzo wysoki na tle innych państw. Polska pod tym względem widnieje na końcu listy rankingowej. Jak zatem w kulturze nieufności budować biznes etyczny i odpowiedzialny? Czy to w ogóle możliwe?

KW: Oczywiście, że tak. Niski poziom społecznego zaufania w Polsce, charakterystyczny dla większości społeczeństw postkomunistycznych, to wynikowa historii i tego, co dzieje się w polityce. Poziomu zaufania społecznego nie da się zmienić z dnia na dzień. Ale wysoki poziom zaufania społecznego nie jest konieczny, aby CSR stał się elementem rzeczywistości społecznej i biznesowej. Warto podkreślić, że autentyczne działania CSR mogą sprzyjać wzrostowi zaufania społecznego. Zaufanie jest efektem wypracowania relacji, dialogu, otwartości, czyli tego wszystkiego, co zakłada CSR. Można to robić w mikroskali, wewnątrz swoich organizacji. Można już teraz budować relacje z otoczeniem biznesowym właśnie na bazie wzajemnego szacunku i przestrzegania zasad etycznych. To się opłaca. Ja do tego zachęcam, bo używając języka biznesowego, to może obniżyć różnego rodzaju koszty, w tym np. zminimalizować ryzyko związane ze skandalami czy deinwestycjami, zerwanymi umowami.

MK: Jakie warunki społeczno-kulturowe musielibyśmy spełnić, żeby to się udało? Czy konieczne byłyby zmiany instytucjonalne, legislacyjne?

KW: Sądzę, że istotne jest pobudzenie działań instytucji państwowych, które wspierałyby w różnoraki sposób dobre praktyki firm. Chodzi o współpracę z mediami, uczelniami, modelowanie pewnych zachowań. Ważne są też zachęty różnego rodzaju, np. współfinansowanie budowania strategii CSR (to obecnie realizowane jest w Indiach), ulgi podatkowe dla tych, którzy wspierają działania lokalne. Warto też propagować odpowiedzialność na poziomie społeczeństwa, bo przecież to społeczeństwo jest odbiorcą, który wspiera lub odrzuca określone zachowania firm. Nie można zapominać o szeroko zakrojonej edukacji, już na poziomie szkół podstawowych. Myślę też o centrach badawczych zrównoważonego rozwoju, które mogłyby być współfinansowane przez biznes i stanowić platformę współpracy. Chciałabym podkreślić, że zrealizowanie tego typu projektów jest jak najbardziej realne w warunkach polskich. Ważne jest to, aby badania nie były jedynie opisowe, ale dobrze osadzone w realiach, zorientowane na tworzenie narzędzi do realizowania działań CSR oraz na konkretne wyniki społeczne i biznesowe. Programy edukacyjne powinny angażować i inspirować młodych ludzi.

MK: Czego my Polacy moglibyśmy nauczyć się od Szwedów w zakresie prowadzenia biznesu?

KW: Nie uważam, by w zakresie CSR ktoś od kogoś powinien się czegoś uczyć. Możemy się raczej nawzajem inspirować, zastanawiać się, czy skoro tam pewne rozwiązania są skuteczne, to może udałoby się je zaimplementować w naszych warunkach. Bez wątpienia jednak zrozumienie zasad działania biznesu szwedzkiego przyczynić się może do nawiązania lub rozwinięcia wzajemnych relacji biznesowych między polskimi i szwedzkimi przedsiębiorstwami. Ja oczywiście gorąco do tego zachęcam.

MK: Dziękuję za rozmowę.

Dr Katarzyna Wilk – ekspertka w dziedzinie społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), absolwentka Yale University, doktor socjologii. Ukończyła Swedish Institute Management Program zarządzania CSR. Była doradcą ds. polityki społecznej i strategii politycznej w Komisji Europejskiej. Wieloletnia współpracowniczka  Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Dyrektor Zarządzająca firmy High Values, zajmującą się doradztwem w zakresie CSR. Autorka pierwszego CSR-owego programu edukacyjnego dla dzieci „Kompas dla szkół”, realizowanego przez fundację „CSR Kompas”, którego jest prezeską.

Dr Katarzyna Wilk, absolwentka Uniwersytetu Yale, ekspertka CSR, dyrektor zarządzająca High-Values.com i prezeska fundacji
Dr Katarzyna Wilk, absolwentka Uniwersytetu Yale, ekspertka CSR, dyrektor zarządzająca High-Values.com i prezeska fundacji "CSR Kompas", wspierającej edukację w obszarze CSR
Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn