Macif Życie TUW: odpowiadamy na rzeczywiste potrzeby klientów

Macif Życie TUW: odpowiadamy na rzeczywiste potrzeby klientów

Wywiady

Trzeba też pokazać, że bycie etycznym popłaca – Macif działa i odnosi sukcesy nieprzypadkowo. Ta etyka jest w nas bardzo głęboko zakorzeniona. Nie jesteśmy nastawieni na sprzedaż ilościową, ale zależy nam na tym, żeby zidentyfikować potencjał. Dlatego rozmawiamy o tym z naszymi partnerami i angażujemy ich po to, aby wykorzystać ten potencjał. Ale nic na siłę, bo na siłę się nie da. To musi być relacja zbudowana na zaufaniu, a do tego potrzeba czasu i szczerości.

Trzeba też pokazać, że bycie etycznym popłaca – Macif działa i odnosi sukcesy nieprzypadkowo. Ta etyka jest w nas bardzo głęboko zakorzeniona. Nie jesteśmy nastawieni na sprzedaż ilościową, ale zależy nam na tym, żeby zidentyfikować potencjał. Dlatego rozmawiamy o tym z naszymi partnerami i angażujemy ich po to, aby wykorzystać ten potencjał. Ale nic na siłę, bo na siłę się nie da. To musi być relacja zbudowana na zaufaniu, a do tego potrzeba czasu i szczerości.

Grupa Macif działa w oparciu o zasady ekonomii społecznej – możemy przeczytać na stronie internetowej Groupe Macif, francuskiego towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, które od 2003 roku wspiera działalność Macif Życie TUW w Polsce.

Zacznijmy od pytania o służebność – pierwotnie towarzystwa ubezpieczeniowe były tworzone z misją dbania o interesy swoich członków. Wydaje się, że obecnie ta rola została nieco zapomniana…

Towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, czyli tzw. „TUW-y”, wywodzą się właśnie z tego nurtu, a ich celem nie jest maksymalizacja zysków, ale proponowanie oferty, która odpowiada na konkretne potrzeby i jest dostępna cenowo. W Polsce, udział „TUW-ów” w rynku ubezpieczeniowym sytuuje się na poziomie 4 proc., a we Francji ubezpieczeni w Groupe Macif to około 16 milionów osób – ubezpieczamy najwięcej francuskich samochodów, motocykli, jachtów i domów.

Jaki był początek Groupe Macif? Na jaką potrzebę odpowiedzieliście konstytuując Macif w formie towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych?

Początek historii naszej firmy sięga lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku – we Francji wprowadzono wtedy obowiązkowe ubezpieczenie OC pojazdów. Obowiązkowe ubezpieczenie OC było dla handlowców dodatkowym kosztem. Postanowili więc stworzyć swoje własne towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych, czyli właśnie Macif. Ślady tych początków można do dziś odnaleźć w naszej nazwie – Macif to  akronim od Mutuelle Assurance des Commerçants et Industriels de France, czyli Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych Handlowców i Przemysłowców Francuskich. I na takiej zasadzie działa do dziś – jako towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych, którego celem jest zapewnienie ochrony swoim członkom, gdyż to właśnie oni sprawują władzę w MACIF.

Jak Macif znalazł się w Polsce?

W latach osiemdziesiątych z Macif blisko związane były osoby, które brały udział w obradach okrągłego stołu, np. Henryk Wujec czy Jacek Kuroń. Wtedy wszyscy zastanawiali się, jak powinien wyglądać przyszły model gospodarczy. Transformacja poszła w stronę modelu wolnorynkowego, ale już wtedy podnoszono kwestię, że polskie firmy i polscy obywatele mają potrzeby, na które spółki akcyjne nie znajdą zawsze dobrej odpowiedzi. Ponadto, można było przewidzieć, że polskie firmy zostaną wykupione przez zagranicznych inwestorów, co było niezbyt dobrze odbierane społecznie. Dlatego m.in. Henryk Wujec bardzo wspierał działania podmiotów ekonomii społecznej, których głównym celem nie jest maksymalizacja zysku, ale dostarczenie usługi, jakiej oczekują klienci. A że jesteśmy towarzystwem ubezpieczeń wzajemnych, to ubezpieczający automatycznie stają się członkami naszego towarzystwa, a kiedy są nimi w ramach związków wzajemności członkowskiej, mają wpływ na działania Macif Życie TUW – biorą udział w Walnych Zgromadzeniach, są w Radzie Nadzorczej. Mogą wyrazić swoje zdanie.

Jak to wygląda w praktyce?

Przedstawiciele ubezpieczających są obecni na Walnym Zgromadzeniu oraz w Radzie Nadzorczej i pilnują, aby przedstawiona oferta była zawsze w najlepszej cenie, a obsługa na najwyższym poziomie. W takiej sytuacji nie może być mowy o sprzedaży produktów wysokomarżowych.

Powiedział Pan, że Macif jest podmiotem ekonomii społecznej. Co to oznacza?

Przedsiębiorstwo ekonomii społecznej musi być rentowne, choć oczywiście nie w taki sposób, jak na przykład spółka akcyjna, która musi zarobić tyle, żeby wypłacić dywidendę akcjonariuszom. Ale model ekonomiczny musi być trwały, żeby klienci dostali jak najlepszą ofertę i usługę na najwyższym poziomie. To jest właśnie służebność, czyli odpowiedź na konkretne potrzeby, poprzez dostarczenie określonej usługi. Łączymy tym samym aspekt ekonomiczny z aspektem społecznym. W tym kontekście bardzo dobrze nam się współpracuje z bankami spółdzielczymi, bo one rozumieją, jakie są potrzeby i widzą, że proponowane przez nas produkty na nie odpowiadają. Nasza relacja jest oparta na zaufaniu. Oczywiście, można rozwijać biznes, stawiając na jak największą sprzedaż i da się na tym dobrze zarobić, ale jak długo? Nie mamy strategii szybkiego zysku, osiągniętego w krótkim czasie. Budujemy organizację, która będzie trwać – idziemy do przodu nie agresywnie, ale konsekwentnie.

Sprzedaż nastawiona jedynie na osiągnięcie szybkiego zysku może prowadzić do tzw. missellingu, czyli nieodpowiedzialnej sprzedaży. Czy myśli Pan, że temu zjawisku można jakoś zaradzić?

Kilka lat temu rozmawiałem o tym z ludźmi z University of Waterloo podczas panelu poświęconego właśnie tej tematyce. Owszem, można opisać, jak należy sprzedawać, można podpisać niezliczone kodeksy etyczne, ale wszystko to nie będzie miało sensu, jeśli nie będziemy uczyć młodych ludzi w szkołach i na studiach o etyce. Nie tylko o sprzedaży, nie tylko o tym, jak zarabiać i być liderem, ale o etyce. Jeśli zaczniemy taką edukację już w szkole, ludzie to zapamiętają. Trzeba też pokazać, że bycie etycznym popłaca – Macif działa i odnosi sukcesy nieprzypadkowo. Ta etyka jest w nas bardzo głęboko zakorzeniona. Nie jesteśmy nastawieni na sprzedaż ilościową, ale zależy nam na tym, żeby zidentyfikować potencjał. Dlatego rozmawiamy o tym z naszymi partnerami i angażujemy ich po to, aby wykorzystać ten potencjał. Ale nic na siłę, bo na siłę się nie da. To musi być relacja zbudowana na zaufaniu, a do tego potrzeba czasu i szczerości.

Wielu prezesów i przedstawicieli myśli o biznesie w perspektywie własnej kadencji, czyli kilku lat. Tymczasem odpowiedzialne przywództwo to myślenie w perspektywie długofalowej. Co Pana zdaniem musi się zmienić, żeby coraz większa liczba liderów myślała w taki sposób? Czy myśli Pan, że taka zmiana jest możliwa?

Cóż, nie będziemy tworzyć świata od początku. Podam pewien przykład: kiedyś, w pewnej firmie, dyrektorom przekazano duży pakiet akcji. Akcjonariusze byli przekonani, że dzięki temu będą bardziej dbać o firmę. Okazuje się jednak, że ludzie często dbają przede wszystkim o swoje wynagrodzenie, o swój życiorys, ale nie o organizację w długiej perspektywie czasowej. Co zrobić? Oczywiście, da się rozwijać firmę szybko i bez problemu realizować postawione cele, a potem odejść i niech się martwi kolejny zastępca. Trzeba też pamiętać o tym, że brakuje ludzi do zarządzania dużymi organizacji, że stawiane im warunki są bardzo wysokie. Dlatego myślę, że podstawą jest etyka, o której mówiłem wcześniej. I nie ma znaczenia, czy się pracuje dla spółki akcyjnej, czy przedsiębiorstwa ekonomii społecznej – rynek jest jeden i na nim działamy.

Zasoby ludzkie czy kapitał ludzki?

Nie lubię definicji, bo one prowadzą do szufladkowania. Myślę, że w miejscu pracy najważniejsze jest, żeby wszyscy dobrze się czuli i wiedzieli, jaka jest ich rola w organizacji i jakie są wobec nich oczekiwania. To ludzie budują firmę, dlatego regularnie przeprowadzamy z nimi konsultacje i sprawdzamy, czy wszystko działa tak, jak powinno. Nie ogranicza nas jeden model, jak to ma miejsce w przypadku wielkich korporacji. Natomiast zawsze mamy tę samą formę prawną organizacji: jesteśmy towarzystwem ubezpieczeń wzajemnych i obowiązują nas zasady właściwe dla tego typu organizacji. Bardzo ważne jest dla nas to, żeby nasi ludzie się rozwijali, dlatego oferujemy im szkolenia wewnętrzne i zewnętrzne. W tym miejscu chciałbym nadmienić, że polskie szkoły nie kształcą pracowników pod kątem towarzystw ubezpieczeń wzajemnych, ale to jest zrozumiałe, bo popyt na takie usługi, jak te oferowane przez nas, jest ograniczony. Kiedyś brałem udział w konferencji, organizowanej przez jedną z uczelni ekonomicznych – na panel o bankach spółdzielczych przyszło tylko piętnastu studentów. Gdy zapytałem jednego z nich, dlaczego jest tak małe zainteresowanie tego rodzaju działalnością, usłyszałem, że to są organizacje o przestarzałym modelu działania. A teraz, gdy w korporacjach trzeba realizować cele sprzedażowe i pracować długie godziny, ludzie zaczynają dochodzić do wniosku, że może inny model jest lepszy. W Macif staramy się, żeby ludzie dobrze się czuli. Dlatego próbuję być zawsze dostępny dla pracowników, a sama organizacja jest dość płaska.

Czy myśli Pan, że nowe pokolenia, tzw. generacja Y i Z, mają inne oczekiwania wobec pracodawców niż ludzie, którzy są na rynku pracy od dłuższego czasu?

Zdecydowanie. To są ludzie, którzy mają swoje pasje i chcą je rozwijać. Zależy im przede wszystkim na szkoleniu, na ciągłym rozwoju.

Czy towarzystwa ubezpieczeniowe mają wpływ na środowisko?

Tak i to bardzo duży. Przetwarzamy ogromną ilość papieru, bardzo dużo się przemieszczamy – samochodem, samolotem. Na przykład: za kilka tygodni lecę na walne zgromadzenie do Francji i będę musiał poinformować firmę, z jakiego środka transportu skorzystałem. W Macif obliczamy nasz wpływ środowiskowy, nasze emisje CO2. W kontekście zużytego papieru, bardzo ważny jest recykling – staramy się odzyskać nawet najmniejszą karteczkę, bo jak się zbierze dużo takich małych karteczek, to będzie bardzo dużo papieru. Taka jest nasza kultura organizacji.

Ostatnie pytanie: co sprawia Panu największą radość w pracy?

Największą radość sprawia mi praca zespołowa; kiedy coś nam się wspólnie uda i możemy się tym cieszyć, a każdy z członków zespołu ma poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Najbardziej zadowoleni z wyniku jesteśmy wtedy, kiedy możemy go dzielić z naszymi partnerami i ubezpieczonymi. Właśnie to sprawia mi największą radość.04

O służebności, ekonomii społecznej, odpowiedzialnej sprzedaży i ochronie środowiska opowiada Philippe Saffray, Prezes Zarządu Macif Życie Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych
O służebności, ekonomii społecznej, odpowiedzialnej sprzedaży i ochronie środowiska opowiada Philippe Saffray, Prezes Zarządu Macif Życie Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych
Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn