Mam problem z CSRem

Mam problem z CSRem

Wywiady

Tak, mam problem z CSRem, bo dla mnie moda na amerykański model korporacjonizmu nawróconego na służbę ludziom i przyrodzie, przy ciągle rosnących wymaganiach dotyczących efektywności, czyli słynne korporacyjne KPI, to samooszukiwanie się i poprawianie sobie w firmie samopoczucia. A z drugiej strony to może wyglądać na mydlenie ludziom oczu.

Tak, mam problem z CSRem, bo dla mnie moda na amerykański model korporacjonizmu nawróconego na służbę ludziom i przyrodzie, przy ciągle rosnących wymaganiach dotyczących efektywności, czyli słynne korporacyjne KPI, to samooszukiwanie się i poprawianie sobie w firmie samopoczucia. A z drugiej strony to może wyglądać na mydlenie ludziom oczu.

– Jest problem?
– Tak, mam problem z CSRem, bo dla mnie moda na amerykański model korporacjonizmu nawróconego na służbę ludziom i przyrodzie, przy ciągle rosnących wymaganiach dotyczących efektywności, czyli słynne korporacyjne KPI, to samooszukiwanie się i poprawianie sobie w firmie samopoczucia. A z drugiej strony to może wyglądać na mydlenie ludziom oczu.

– Mamy jednak różne zjawiska w CSRze. I trudno już dziś wykluczyć z dyskusji publicznej np. wątek odpowiedzialności firm za klientów. My sami rozmawiamy dla portalu Nienieodpowiedzialni.pl ….
– Jeśli chodzi odpowiedzialność banków to najważniejszą ich rolą, którą muszę podkreślić, jest dbałość o bezpieczeństwo depozytów klientów. To dla banków priorytet, z którego banki w Poslce bardzo dobrze się wywiązują. Powołam się na książkę Carmen Reinhart i Kennetha Rogoffa „This time is different”. Autorzy analizują kryzysy finansowe, które jak się okazuje są częste: w latach 90. zdarzały się bankructwa w Azji. Polska zbankrutowała ostatni raz w 1981 roku, gdy nie byliśmy w stanie spłacić obligacji. A długi zaczęliśmy oddawać dopiero w 1994 roku. Większość kryzysów wynika z nieodpowiedzialnej polityki państw, zadłużenia, wydatków nie znajdujących pokrycia w przychodach, ale część bierze się ze słabej kondycji sektora bankowego i baniek spekulacyjnych na rynkach finansowych lub rynku nieruchomości. Polsce nie grozi to drugie, sektor bankowy jest silny.

– I nikt się nie zastanawia czy bankomat zadziała.
– To bezpieczeństwo naszych pieniędzy na rachunkach nie jest w ogóle akcentowane. Po prostu nie doceniamy tego, co mamy na co dzień, co wydaje się oczywiste. A to jest naprawdę wielka wartość. Czy to przyjemne, gdy kasa powinna wydać, a nie wyda, bo nie ma? Czy chciałbyś być emerytem w Polsce na początku lat 90., gdy państwo nie było w stanie waloryzować świadczeń, czyli faktycznie zbankrutowało wobec swoich obywateli? Podam kolejne przykłady – pomimo upadłości spółdzielczego SK Banku w końcu ubiegłego roku, system bankowy w Polsce jest stabilny. A podczas ostatniego światowego kryzysu, w Polsce podatnik nie dołożył ani złotówki do systemu bankowego! Państwo nie ratowało banków przed upadkiem, bo nie było takiej potrzeby.

– A kredyty w CHF?
-Popularność tych kredytów, nie tylko w Polsce, wynikała z dużej różnicy stóp procentowych, przekładającej się na dużo niższą ratę, kuszącą kredytobiorców i dającą również wyższą zdolność kredytową, a więc możliwość kupienia większego mieszkania czy domu. Przypomnijmy sobie, że w obronie kredytów walutowych stawali w przeszłości politycy wszystkich stron, a część banków występowała do nadzoru o nałożenie ograniczeń w zakresie oferowania tych kredytów. Z drugiej strony, niektóre banki zaczęły traktować kredyt hipoteczny w CHF jak produkt mający przyciągnąć klienta z jednego banku do drugiego.

– Kurs sprawiedliwy CHF/PLN ma sens, a z nim prezydencka ustawa dla frankowiczów?
– Nie mam zdania na temat wstępnych projektów, w imię odpowiedzialności – tej dobrze rozumianej. Chciałbym tylko, aby żaden projekt nie prowadził do destabilizacji sektora bankowego, bo to może zagrażać bezpieczeństwu depozytów

– Banki stosowały też misseling.
– Nie twierdzę, że wszystkie banki działają idealnie. Ale teraz wszyscy jesteśmy już mądrzejsi o lekcję z 2008 roku. Sektor bankowy jest jedną z najsilniej regulowanych i nadzorowanych branż w gospodarce. Jest wiele instytucji chroniących konsumentów. Można łatwo dochodzić swoich praw w sądzie.

– Czy rzeczywiście uważasz, że misją banku jest dbanie o depozyty klientów, a nie pomnażanie wartości akcji? Chodzi o nacisk właścicielski na zarząd banku, a ten naciska na pracowników, aby były lepsze wyniki.
– Bezpieczeństwo depozytów to sprawa fundamentalna, podstawa zaufania, więc nie podlega ona dyskusji. Z drugiej strony każda firma for profit istnieje po to by przynosić zyski. Zastanawia mnie czemu zarabianie pieniędzy przez banki denerwuje, a przez inne branże mniej? Banki pracują na wielkiej masie pieniądza i obracane tam kwoty świetnie się sprzedają medialnie, można je wykorzystać politycznie. A przecież w innych sektorach schematy działania są takie same. Oczywiście akcjonariusze dbają o swój interes, ale to nie tutaj są najwyższe zwroty z kapitału. Wręcz przeciwnie, coraz trudniej o zyski, bo mnożą się regulacje, trzeba więcej inwestować w kapitał, w cyber bezpieczeństwo. To się niestety najmocniej odbija na pracownikach, bo przy takiej konkurencji łatwiej jest ciąć koszty niż zwiększyć przychody.

– I dlatego Raiffeisen będzie zwalniał? Bo interes akcjonariuszy jest ważniejszy niż w tym wypadku – pracowników?
– To zawsze bardzo trudna sytuacja i bolesny społecznie temat. W naszym banku od momentu połączenia Raiffeisena i Polbanku stopniowo zmniejsza się liczba zatrudnionych. Część zwolnień wynika z fuzji, bo w połączonej instytucji nie trzeba dwóch działów IT, HR czy marketingu. Jednak bank musi być w długim okresie zyskowny w interesie klienta, bo notujący straty bank to zagrożenie dla stabilności depozytów. Co ciekawe, osoby postronne nie łączą tych faktów. A zwolnienia zaczynają dotyczyć całego sektora – wynikają z dodatkowych obciążeń nakładanych na banki, trzeba wygospodarować pieniądze na kolejne podatki.

– Ale czy fakt zwolnień nie zastanawia w momencie, gdy na rynku zaczyna brakować dobrych pracowników?
– Tylko z czego firma będzie im płacić w sytuacji, gdy został nałożony kolejny podatek na banki? Spójrzmy tak: jeśli zbankrutuje sklep kolegi na tej samej ulicy, to czy ja mam zapłacić za towary znajdujące się u niego? A w sektorze bankowym (banki komercyjne, banki spółdzielcze, SKOK-i) trzeba wtedy zrobić zrzutkę. Co miesiąc odkładam także składkę do funduszu gwarancyjnego, bo jak zbankrutuje kolejny sklep w innym mieście, to trzeba będzie pokryć i tę stratę. Płacę także PIT, CIT, ZUS, i to bardzo rzetelnie, i na koniec dostaję specjalny podatek, tylko dlatego, że prowadzę ten sklep.

– Ale dzięki temu, że sklep kolegi funkcjonował, miałeś jednak więcej klientów – zaglądali do waszych dwóch sklepów, więc korzystałeś z zasobów społeczeństwa.
– Ok, ale dlaczego tylko branża finansowa jest obarczana dodatkowym podatkiem, a nie telekomunikacyjna czy samochodowa? Z podatkiem w handlu ciągle są problemy. Z mojej perspektywy nie widzę powodu do nakładania na wybrane branże innych podatków niż powszechne.

– Ponieważ bankowość jest odbierana w społeczeństwie w taki, a nie inny sposób. Dlaczego tak jest?
– Łatwo powiedzieć – tam są pieniądze! Oni mają ich najwięcej! Ale tak naprawdę, w bankach znajduje się 90% pieniędzy klientów, a właściciel dokłada tylko 10 %. Banki mają pieniądze klientów i o nie muszą dbać.

– Zapytam wprost – czy banki są odpowiedzialnym podmiotem na rynku? Patrząc całościowo.
– Jeśli porównamy sektor bankowy do fundacji zajmującej się ochroną przyrody, to wydaje się, że nie. Ale jeśli spojrzymy na to, za co powinny być przede wszystkim odpowiedzialne, czyli znowu powrócę do bezpieczeństwa środków – to tak! Oczywiście dbanie o bezpieczeństwo depozytów i etyczne działanie wobec klientów nie wyklucza segregowania śmieci w budynku centrali banku i akcji charytatywnych wśród pracowników, ale to pierwsze jest tysiąc razy ważniejsze.

– A jeśli zapytam o jakość każdego pojedynczego produktu. Czy banki są odpowiedzialne za swoich klientów podsuwając im taki, a nie inny produkt?
– Banki są odpowiedzialne za sprzedawane produkty, dlatego jeśli produkt był nieodpowiedni albo nastąpił misseling klienci mogą i powinni dochodzić swoich racji. Kiedyś myślałem, że klienci i bank są na równych pozycjach – tak w myśl zasady „widziały gały co brały”. Od dłuższego czasu, w konfrontacji klienta z silniejszymi korporacjami, w każdej branży, stoję po stronie klienta. Korporacje ze wszystkich branż powinny dokładać jeszcze większej ilości starań, by klienci rozumieli co kupują, a nie tylko podpisywali, ze rozumieją.

– Teraz zapytam o wartości, jakie wnosi na przykład wolontariat do banku. O jego możliwości budowy kapitału społecznego, jak się na to zapatrujesz?
– Jeśli jest to inicjatywa ludzi, a tylko wspierana przez organizację, to doskonała rzecz. Jeśli odgórnie narzucona, to mam wątpliwości.

– Ale chociażby dzięki wolontariatowi pracowniczemu postrzeganie branży przez społeczeństwo może zmienić się na lepsze.
– Ale więcej dla postrzegania siebie bank zrobi eliminując misseling. Korzystnym wpływem na otoczenie będzie też na przykład wprowadzenie do oferty kredytów technologicznych, czyli finansujących ciekawe innowacje. Albo rezygnacja z produktów inwestycyjnych, które angażują się w „brudne branże”, jak np. zbrojenia, czy dla niektórych – kopalnie. Tylko okazuje się, że w tych branżach pracuje mnóstwo ludzi, którym trudno znaleźć zatrudnienie gdzie indziej. Gdy wychodzimy poza produktową stronę działania banku, to zaczynam mieć problem z odpowiedzią na pytanie o społeczną odpowiedzialność banku.

– Nie wierzę, że w obszarach CSRu – rynek, środowisko naturalne, instytucje zależne, pracownicy – bank nie może zdziałać nic, z korzyścią także dla siebie.
– Podkreślę jeden aspekt – to szkolenia wewnętrzne. Pomagają liderom grup w rozwoju i w ten sposób wpływają na życie firmy.

– Co to za szkolenia?
– Na przykład coaching. Ja sam jestem certyfikowanym coachem i wobec kilku pracowników banku pełniłem funkcję coacha. Nie widzę innej drogi dla banku, który chce mieć świetną obsługę klienta i bardzo dobre produkty – a to pierwsze będzie w przyszłości decydujące o sukcesie, więc musi postawić na szkolenia. Więc dla mnie taki CSR – dobre produkty, świetni ludzie, którzy rozumieją klientów, znają produkty, a to się przekłada na atmosferę w zespole – jest jedyny i prawdziwy. Nie znoszę CSR-u jako outsourcingu odpowiedzialności na zewnątrz organizacji. I innych pozorowanych działań.

– Jest taka te teoria głoszona przez socjologa Jeana Baudrillarda, że znaki powoli wędrują do swojego zaprzeczenia. Oczywiście zgadzam się z tobą, że CSR zaprzeczył sobie miejscami tak, że za znakiem nic już nie ma.
– Nie śledziłem historii CSR. Ale za przykład mogę podać początki firm konsultingowych, które starały się pokazać dobre i lepsze marki na rynku. Te lepsze różniły się od gorszych tym, że miały jakąś misję. Wtedy firmy konsultingowe przyszły do tych gorszych firm i powiedziały – wy też powinniście mieć jakąś misję. Będziecie lepiej ocenione. I stała się komedia.

– Porozmawiajmy jeszcze o książce Frederica Laloux „Pracować inaczej”, do której napisałeś przedmowę.
– Pasjonująca książka. Autor omawia w niej rozwój organizacji na naszej planecie od mafijnych, koloru czerwonego, do turkusowych holokracji, przechodząc przez stopnie kolorów – znaków autorytarności. Wiąże się z nimi sposób zarządzania organizacjami i samoświadomości człowieka.

Frederic Laloux w książce „Pracować inaczej” przedstawia następujące typy organizacji:
– impulsywna czerwień — to gangi uliczne i mafie
– konformistyczny bursztyn — reprezentowany przez armie i kościoły
– pomarańcz — nastawione na osiągi globalne korporacje
– pluralistyczna zieleń — ruchy spółdzielcze
– ewolucyjny turkus — organizm wielokomórkowy, holokracja w zarządzaniu.

– W jakim kolorze pracuje sektor bankowy?
– Podczas dyskusji z Jackiem Santorskim na temat tej książki, mój rozmówca używał innej alegorii – folwarku pańszczyźnianego – firmy w Polsce były i są zarządzane jak folwarki. Liczy się surowa dyscyplina i posłuszeństwo. Wg Laloux to firmy bursztynowe. Na pewno bankowość i ubezpieczenia w dużej części przedstawiają się jako instytucje hierarchiczne. Ale wydaje mi się, że branża znajduje się o poziom wyżej, jest pomarańczowa. Bo w instytucjach profesjonalnych zespołów, a takie pracują w finansach, nikt nie zatrudni na dłużej człowieka typu „mierny, bierny, ale wierny”, jacy funkcjonują w typowo hierarchicznych organizacjach. W bankach panuje klimat dobrych wyników i umiejętności pracy w zespole.

– Jakie zmiany czekają branżę?
– Nie wiem jaki kolor wg Lalouix osiągnie i kiedy. Ale na pewno banki i instytucje finansowe czeka automatyzacja procesów. Już teraz widać, że produkty bankowe upodabniają się do siebie. Konkurencja w takich warunkach polega na dobraniu odpowiednich zespołów sprzedażowych. Czyli – mniej ludzi w bankach będzie wykonywać znaczącą i ważną dla społeczeństwa pracę. Dobrzy pracownicy zawsze będą w cenie.

– Dziękuję za rozmowę.
– I ja także.

Jacek Wiśniewski, dyrektor Domu Maklerskiego Raiffeisen Bank, były członek Rady Gospodarczej przy Premierz RP w rozmowie z Pawłem Oksanowiczem
Jacek Wiśniewski, dyrektor Domu Maklerskiego Raiffeisen Bank, były członek Rady Gospodarczej przy Premierz RP w rozmowie z Pawłem Oksanowiczem
Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn RSS