Mistyfikacje etyczne

Mistyfikacje etyczne

Artykuły

Przypomnijmy sobie, kto ze znanych nam osób w pracy jest zdecydowanie sympatyczny. Chyba każdy potrafi taką osobę wskazać. Na czym polega sympatyczność tej osoby, czy inni pracownicy podobnie ją postrzegają? Czy możemy się czegoś od niej nauczyć? Czy możemy chociaż na chwilę „odpuścić”, przestać walczyć i przekonać się, że bycie sympatycznym nie jest wcale takie trudne. A jak wiele daje – również nam samym. To być może naiwne myślenie, być może nie da się wiele zmienić. Może to kolejna mistyfikacja, że mikrozmiany prowadzą do makroefektów. Ale może warto zacząć od tego, by powstrzymywać się od wypowiadania słów obraźliwych kierowanych do naszych współpracowników. Może warto nie wykańczać się wzajemnie, obniżyć nieco poziom toksyczności. Być zdrowszym i bardziej szczęśliwym. A może wtedy jakieś prawdziwe nagrody same do nas trafią?

Przypomnijmy sobie, kto ze znanych nam osób w pracy jest zdecydowanie sympatyczny. Chyba każdy potrafi taką osobę wskazać. Na czym polega sympatyczność tej osoby, czy inni pracownicy podobnie ją postrzegają? Czy możemy się czegoś od niej nauczyć? Czy możemy chociaż na chwilę „odpuścić”, przestać walczyć i przekonać się, że bycie sympatycznym nie jest wcale takie trudne. A jak wiele daje – również nam samym. To być może naiwne myślenie, być może nie da się wiele zmienić. Może to kolejna mistyfikacja, że mikrozmiany prowadzą do makroefektów. Ale może warto zacząć od tego, by powstrzymywać się od wypowiadania słów obraźliwych kierowanych do naszych współpracowników. Może warto nie wykańczać się wzajemnie, obniżyć nieco poziom toksyczności. Być zdrowszym i bardziej szczęśliwym. A może wtedy jakieś prawdziwe nagrody same do nas trafią?

Mistyfikacje etyczne 

W jaki sposób można zachęcać innych, aby robili to, co w danej organizacji uznaje się za słuszne i potrzebne? Wszyscy ci, którzy mają dzieci, dobrze wiedzą, że najlepsze do tego są nagrody, tzn. wyznaczamy pewne zasady, a później weryfikujemy, zadając to najważniejsze pytanie: „Czy byłaś grzeczna?”. Jeżeli tak, to czeka cię nagroda, najlepiej w postaci tego wymarzonego prezentu.

Można powiedzieć, że „bycie grzecznym” oznacza spełnianie pewnych oczywistych norm społecznych. W rodzinie one nie są spisywane, chociaż i tu się zdarza, że np. przy drzwiach wejściowych przyczepiamy kartkę z napisem „po wejściu zdejmujesz buty i wkładasz do szafy”. Trudno nam sobie wyobrazić, że dzieci mogłyby systematycznie wypełniać różne zadania, jeżeli nie dostawałyby nagród, prezentów, przynajmniej od czasu do czasu. Czyżby? Przypuszczam, że większość osób dorosłych również lubi dostawać prezenty. Pewnie po cichu każdy z nas liczy na to, że swoim postępowaniem zasłużył na naprawdę duży prezent.

Prowadziłem ostatnio analizę dużych przedsiębiorstw w Polsce, które już od kilku lat mają wdrożone programy etyki – raport z badania został opublikowany przez Koalicję Rzeczników Etyki. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się m.in., że tylko w 10% organizacji istnieją procedury umożliwiające nagradzanie pracowników, czy też zespołów pracowniczych, za najlepsze praktyki w zakresie pożądanych wartości i zasad etyki. Firmy w Polsce nie przewidziały tego, że za zachowania etyczne można i należy nagradzać. Czy etykę zatem traktują wyłącznie jako mistyfikację? Ale jest też inne wytłumaczenie. Miejsce pracy staje się często w dzisiejszych czasach toksycznym środowiskiem, które dosłownie wykańcza nas psychicznie, a szczególnie tych o trochę bardziej „delikatnej skórze”.
W wielu obszarach udaje nam się już funkcjonować w bardziej cywilizowany sposób, czy też – mówiąc dokładniej – poprawiają się różne wskaźniki mające wpływ na jakość życia, nawet jeżeli zdarzają się nam – tak jak ostatnio – zawirowania polityczne i towarzyszące temu emocje. Z pewnym zdumieniem obserwuję od niedawna na ulicy, w sklepach, w różnych miejscach publicznych, że obce osoby potrafią do siebie się uśmiechnąć, tak bez powodu. Może w końcu taka uogólniona sympatyczność przestała być cechą, którą dostrzegaliśmy dotąd tylko w bardziej „zaawansowanych” krajach europejskich.  Mam jednak wrażenie, że środowisko pracy jako jedyne nadal nie podlega żadnym zachodnim modom. Nawet jeżeli potrafimy już o programach etyki rozmawiać. W Polsce w pracy ludzie nie chcą, może nie potrafią, być sympatyczni dla innych. Dlatego tak często programy etyki to mistyfikacja. Choć muszę przyznać, że trafiają się wyjątki i czasem, w różnych firmach, w sektorze finansowym i nie tylko, spotyka się ludzi naprawdę sympatycznych – i to niezależnie od zajmowanego stanowiska. Codzienna rzeczywistość firmowa jest jednak taka, że gdzieś właśnie kolejna osoba obraziła, poniżyła inną, że ktoś w ogóle nie odzywa się do swoich współpracowników, a ktoś inny robi wszystko, aby uprzykrzyć życie swoim koleżankom w pracy. Tak jakbyśmy rzeczywiście chcieli ciągle od nowa udowadniać, że miejsce pracy to środowisko, w którym toczy się bezustanna walka – o wpływy, o władzę, o pieniądze.  Czy da się to zmienić? Przypomnijmy sobie, kto ze znanych nam osób w pracy jest zdecydowanie sympatyczny. Chyba każdy potrafi taką osobę wskazać. Na czym polega sympatyczność tej osoby, czy inni pracownicy podobnie ją postrzegają? Czy możemy się czegoś od niej nauczyć? Czy możemy chociaż na chwilę „odpuścić”, przestać walczyć i przekonać się, że bycie sympatycznym nie jest wcale takie trudne. A jak wiele daje – również nam samym.  To być może naiwne myślenie, być może nie da się wiele zmienić. Może to kolejna mistyfikacja, że mikrozmiany prowadzą do makroefektów. Ale może warto zacząć od tego, by powstrzymywać się od wypowiadania słów obraźliwych kierowanych do naszych współpracowników. Może warto nie wykańczać się wzajemnie, obniżyć nieco poziom toksyczności. Być zdrowszym i bardziej szczęśliwym. A może wtedy jakieś prawdziwe nagrody same do nas trafią?

A czy pracownicy mogą realizować zasady etyki i normy społeczne bez nagród? Przecież podstawowym zadaniem programu etyki jest zachęcanie pracowników do zachowań etycznych, zgodnych z przyjętymi w kodeksie zasadami, a jednocześnie zniechęcanie do zachowań nieetycznych. Pierwsze skojarzenie jest takie, że dorosłym ludziom nie są potrzebne nagrody. Bo przecież postępują etycznie nie dlatego, że mają z tego jakieś korzyści, tylko dlatego, że tak postępować po prostu należy.

Z ostatnich badań – prowadzonych nie tylko w Polsce – wynika, że relacje z innymi w miejscu pracy w coraz większym stopniu przyczyniają się do powstawania silnych, często negatywnych emocji, z którymi nie potrafimy sobie radzić, a także niekiedy do poważnych problemów psychicznych. Stosunkowo mniej negatywnych emocji powstaje poza pracą. Oczywiście, może to wynikać z tego, że coraz więcej czasu spędzamy w pracy i po wyjściu jest nam już wszystko jedno i nie mamy siły na inne konflikty. A może w coraz większym stopniu decyzje podejmowane w pracy są skomplikowane, nie w pełni rozumiane przez innych, obarczone dużym ryzykiem, więc naturalne jest to, że towarzyszy im większy ładunek napięcia – a stąd już prosta droga do silnych emocji.

To oczywiście wiąże się z powszechnie – a szczególnie w branży finansowej – podzielanymi wyobrażeniami o naturze biznesu. Skoro biznes polega na ostrej walce konkurencyjnej, na pokonywaniu przeciwnika, na stosowaniu agresywnych strategii, uświęcaniu chciwości, swoistej manipulacji i innych technikach wojennych, to nic dziwnego, że także w relacjach międzyludzkich pozostajemy na tej samej wojennej ścieżce.

Prof.ALK, dr hab. Bolesław Rok, Katedra Etyki Biznesu, Akademia Leona Koźmińskiego
Prof.ALK, dr hab. Bolesław Rok, Katedra Etyki Biznesu, Akademia Leona Koźmińskiego
Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn RSS