Odpowiedzialność – a cóż to takiego?

Odpowiedzialność – a cóż to takiego?

Artykuły

Jeżeli jednak założyliśmy „przedsiębiorstwo” (a nie jednorazowe „przedsięwzięcie”, z poniżającą i nieodwracalną ucieczką w krzaki), to ta pozorna sprzeczność znika. Naszym celem jest bowiem budowanie marki i rozpoznawalności firmy, budowanie długoterminowych relacji i korzyści, budowanie przedsiębiorstwa, które przetrwa nieuniknione trudne czasy i jeszcze bardziej się rozwinie w okresie koniunktury. Które będzie naszą dumą i chlubą, a równocześnie zapewni nam stały dopływ tych – tak przyziemnych – środków finansowych, przydatnych nam i naszym rodzinom.

Jeżeli jednak założyliśmy „przedsiębiorstwo” (a nie jednorazowe „przedsięwzięcie”, z poniżającą i nieodwracalną ucieczką w krzaki), to ta pozorna sprzeczność znika. Naszym celem jest bowiem budowanie marki i rozpoznawalności firmy, budowanie długoterminowych relacji i korzyści, budowanie przedsiębiorstwa, które przetrwa nieuniknione trudne czasy i jeszcze bardziej się rozwinie w okresie koniunktury. Które będzie naszą dumą i chlubą, a równocześnie zapewni nam stały dopływ tych – tak przyziemnych – środków finansowych, przydatnych nam i naszym rodzinom.

Im więcej słyszę o społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw (lub modnie z angielska: CSR – corporate social responsibility), tym bardziej się zastanawiam, czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z tego, cóż ta „odpowiedzialność” znaczy. Nieuzasadnione jest bowiem mniemanie, że dopisanie z jednego krańca „przedsiębiorstwa”, a z drugiego – „społeczeństwa” wyjaśnia sens stojącej w centrum „odpowiedzialności”. Nie. Jeżeli nie czujemy dogłębnie znaczenia centralnego terminu, to dopisywanie jakichkolwiek przydawek nie tylko niczego nie wyjaśnia, lecz jeszcze bardziej zaciemnia całość. W efekcie stosujemy zgrabne i chwytliwie brzmiące hasło, bez zrozumienia jednak jego pełnej, głębokiej treści.

O ile bowiem jeszcze w miarę intuicyjnie czujemy, na czym polega odpowiedzialność konkretnej osoby, pełniącej konkretną funkcję w konkretnej instytucji, o tyle trudniej jest nam w pełni pojąć taką bezosobową odpowiedzialność tejże instytucji lub przedsiębiorstwa właśnie. Czyż bowiem nie jest tak, jak w znanym powiedzeniu przypisywanym powszechnie Miltonowi Friedmanowi, że „biznesem biznesu jest biznes” (the business of business is business)? Ależ tak, to się zgadza! Pytanie tylko, co rozumiemy przez to trzecie powtórzenie „biznesu”? Czy tylko zysk w nieco bardziej wyjaśniającym tłumaczeniu tej sentencji na język polski, że „celem przedsiębiorstwa jest osiąganie zysku”? A może jednak coś więcej, niż tylko „zysk” w zbrutalizowanej, przeliczalnej wyłącznie na pieniądze postaci?

SZYBKI ZYSK I UCIECZKA W KRZAKI?

Spróbujmy wejść w położenie osób, które postanowiły wspólnie założyć przedsiębiorstwo. Tutaj język polski dostarcza nam przepięknego wytłumaczenia i rozróżnienia pomiędzy „przed się wzięciem” a „przed się biorstwem”. O ile bowiem „wziąć” oznacza „jeden raz coś wziąć” (i nie przejmować się, co będzie potem), o tyle „brać” jest stanem ciągłym, długotrwałym i nieustającym. Mam więc na myśli osoby, których celem nie jest osiągnięcie jednorazowego, szybkiego zysku (i ucieczka w krzaki, jak to przed laty bardzo pejoratywnie określił jeden z naszych byłych ministrów finansów), lecz utworzenie takiej organizacji, która będzie się rozwijać i dostarczać jej twórcom korzyści (zysków) w bliżej co prawda nieokreślonym, lecz na pewno długim okresie. Im dłuższy jest ten zakładany okres działania, tym większego znaczenia nabiera „odpowiedzialność” założycieli.

Przed kim bowiem ponoszą odpowiedzialność osoby kierujące takim przedsiębiorstwem? No cóż, według najbardziej znanej agencyjnej teorii ładu korporacyjnego – przed akcjonariuszami (jeżeli mówimy o spółce akcyjnej), czyli wyłącznie przed właścicielami tegoż przedsiębiorstwa. Jeżeli jednak rozejrzymy się szerzej, to zauważymy także i innych interesariuszy: inwestorów (którzy być może zechcą kupić akcje i zostać akcjonariuszami), obligatariuszy (którzy co prawda akcjonariuszami nie są, ale nabywając emitowane przez nas obligacje dostarczają nam środków na sfinansowanie rozwoju), kontrahentów i dostawców, odbiorców naszych produktów (czyli klientów), pracowników wraz z ich rodzinami, menedżerów (także z rodzinami). A skoro wspomnieliśmy rodziny, to stąd już bardzo blisko do szeroko rozumianego „społeczeństwa”, a także do lokalnego (i nie tylko lokalnego) środowiska.

O tym właśnie mówi znacznie szersza pojęciowo teoria interesariuszy w jej najbardziej dojrzałej postaci – że owszem, „przedsiębiorstwo” (czyli osoby nim zarządzające) powinno działać w interesie jego właścicieli (czyli wszystkich akcjonariuszy, nie tylko większościowych), lecz co najmniej ze zrozumieniem konsekwencji tego działania dla pozostałych interesariuszy. Czy jest tu sprzeczność? Tak, ale tylko wtedy, gdy myślimy o tym w bardzo krótkoterminowym kontekście. Tylko bowiem przy takim podejściu uwzględnianie interesów innych osób naraża nas na ponoszenie „zbędnych” kosztów, co w konsekwencji skutkuje obniżeniem szybkiego zysku.

CEL: BUDOWANIE WIĘZI

Jeżeli jednak założyliśmy „przedsiębiorstwo” (a nie jednorazowe „przedsięwzięcie”, z poniżającą i nieodwracalną ucieczką w krzaki), to ta pozorna sprzeczność znika. Naszym celem jest bowiem budowanie marki i rozpoznawalności firmy, budowanie długoterminowych relacji i korzyści, budowanie przedsiębiorstwa, które przetrwa nieuniknione trudne czasy i jeszcze bardziej się rozwinie w okresie koniunktury. Które będzie naszą dumą i chlubą, a równocześnie zapewni nam stały dopływ tych – tak przyziemnych – środków finansowych, przydatnych nam i naszym rodzinom. Naszym celem jest bowiem wtedy budowanie trwałych i mocnych więzi z otaczającym nas środowiskiem i ze społeczeństwem, w którym funkcjonujemy. Naszym celem jest budowanie wartości – nie tylko dla bezpośrednich właścicieli, lecz dla wszystkich interesariuszy.

I nie ma w tym żadnej sprzeczności, gdyż na tym właśnie polega odpowiedzialne działanie – działanie, które przynosi nie tylko doraźne zyski („a po nas choćby potop…”), lecz takie, które ma na celu wypracowanie długoterminowych powiązań i nierozerwalnych więzi, z korzyścią dla wszystkich, którzy mają wpływ na działalność przedsiębiorstwa, lub na których sytuację przedsiębiorstwo wpływ wywiera (a to jest właśnie definicja „interesariusza”). Na tym także zasadza się definicja „społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw”, zgodnie z którą przedsiębiorstwo powinno działać w taki sposób, by nie ograniczało się tylko do generowania szybkiego zysku dla właścicieli, lecz przyczyniało się do rozwoju społecznego, przy minimalizacji ujemnych konsekwencji dla otoczenia (choćby takich, jak zanieczyszczenie środowiska) i przy optymalizacji jego wpływu na lokalną społeczność.

Teraz już odpowiedź na pytanie „dlaczego nie możemy być nieodpowiedzialni”, będące motywem wiodącym Konferencji, która odbyła się 17 października 2013, staje się oczywista. Jeżeli zależy nam wyłącznie na szybkim zysku, odpowiedzialność nie ma dla nas wartości. Jednak nie możemy być nieodpowiedzialni, jeżeli naszym celem jest  zbudowanie przedsiębiorstwa, które przetrwa trudne czasy i będzie przynosiło nam profity, przedsiębiorstwa, z którego będziemy po prostu dumni.

Dr Krzysztof Grabowski, Doradca ds. Ładu Korporacyjnego, Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych
Dr Krzysztof Grabowski, Doradca ds. Ładu Korporacyjnego, Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych
Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn