Przyglądać się życiu z ciekawością dziecka

Przyglądać się życiu z ciekawością dziecka

Wywiady

Warren Buffet powiedział kiedyś, że biznesem rządzi zasada „trzech i” – najpierw przychodzą innowatorzy, potem imitatorzy, a na końcu idioci. To dosadne stwierdzenie, jest w nim jednak wiele prawdy, a obserwując rozwój CSR w Polsce i na świecie, zasada „trzech i” sprawdza się bezbłędnie.

Warren Buffet powiedział kiedyś, że biznesem rządzi zasada „trzech i” – najpierw przychodzą innowatorzy, potem imitatorzy, a na końcu idioci. To dosadne stwierdzenie, jest w nim jednak wiele prawdy, a obserwując rozwój CSR w Polsce i na świecie, zasada „trzech i” sprawdza się bezbłędnie.

Dominika Huczek: Tematyka społecznej odpowiedzialności biznesu interesuje coraz liczniejsze grono przedsiębiorstw, nie tylko z branży finansowej. Czy to dobrze pojęta moda, czy faktyczne zrozumienie tematu?

Natalia Ćwik: Sądzę, że oba warianty są prawdziwe. Każdy nowy trend budzi zainteresowanie, a wówczas część rynku podąża za nim ze zrozumieniem. Tak było również w przypadku CSRu. Niemniej są też tacy, którzy chcą dokonywać zmian bez wysiłku, a to w naturze nie jest możliwe. Warren Buffet powiedział kiedyś, że biznesem rządzi zasada „trzech i” – najpierw przychodzą innowatorzy, potem imitatorzy, a na końcu idioci. To dosadne stwierdzenie, jest w nim jednak wiele prawdy, a obserwując rozwój CSR w Polsce i na świecie, zasada „trzech i” sprawdza się bezbłędnie. Z całą pewnością można powiedzieć, że dziś temat CSR jest coraz bardziej powszechny. Wielu z nas zna to pojęcie, w pewnych branżach posiadanie strategii CSR, czy wydawanie raportu społecznego przechodzi od statusu „nice to have” do „must have”. Na ile jest to faktyczne zrozumienie tematu? To weryfikuje czas, rynek i my – konsumenci. Ludzi coraz trudniej (na szczęście!) oszukać.

DH: Jakie działania warto podjąć, by realizować koncepcję CSRu – długofalowego, przynoszącego realne zmiany?

NĆ: Po pierwsze: przyzwyczaić się do koncepcji zmiany, jako czegoś, co jest nie tylko nieuniknione, ale też nigdy się nie kończy. Polscy przedsiębiorcy często wpadają w koleiny procedur i rutyny, nie zauważają, że świat coraz dynamiczniej się zmienia. Po drugie, należy poszukiwać pola do innowacji – znajdować szanse tam, gdzie inni widzą przeszkody. Klasycznym przykładem w Polsce jest podejście do ekologii – coraz popularniejsze staje się narzekanie na wymogi środowiskowe i tłumaczenie, że to hamuje gospodarkę. Tymczasem równolegle na całym świecie setki firm doskonale zarabiają na tworzeniu nowych, ekologicznych rozwiązań. Widzieć szansę tam, gdzie inni widzą problem – to jest przecież sedno ducha przedsiębiorczości! To jest też clue zrównoważonego rozwoju.

DH: Obserwując rynek, wiele firm oferuje produkty i usługi, które nie należą do odpowiedzialnych społecznie. Jak więc można byłoby zdefiniować produkt społecznie odpowiedzialny?

NĆ: Definicji jest wiele, mogę podać jedynie swoją: dla mnie produkt odpowiedzialny społecznie to taki, który maksymalnie uwzględnia wpływ na otoczenie, tj. przede wszystkim nikomu, ani niczemu nie szkodzi. Wszelkie dodatkowe atuty to już wisienka na torcie. Dla mnie osobiście ważne jest również to, aby w tym „nie-szkodzeniu” uwzględniać jak najszersze grono interesariuszy. Nikt na przykład nie wspomina o niewyobrażalnym cierpieniu zwierząt w hodowlach masowych, a przecież mnóstwo produktów dzisiaj opiera się na przemyśle mięsnym, czy mleczarskim. Tymczasem dobrostan zwierząt nie jest kwestią omawianą choćby w raportach społecznych firm, które wykorzystują produkty odzwierzęce.

DH: W jaki sposób można efektywnie komunikować o swoim zaangażowaniu społecznym?

NĆ: Do dyspozycji są niezliczone media, narzędzia, nieskończona ludzka wyobraźnia. Warto komunikować konkretne treści, a nie dokumenty. Zamiast nakłaniać ludzi do przeczytania 100-stronicowego raportu, informujmy o ważnych kwestiach, jakich nauczyliśmy się w procesie raportowania, osiągnięciach, ideach – wciągajmy ludzi w działanie, we wspólne starania o dobrą sprawę. Komunikacja, jakimikolwiek środkami, musi być przede wszystkim autentyczna – ludzie wyczuwają fałsz. Firma, która wydaje miliony złotych na wmawianie ludziom, że jej przekąska, która ma
w składzie głównie cukier lub syrop glukozowo-fruktozowy jest „zdrowa”, nie może jednocześnie wychodzić z kampanią na rzecz zdrowego żywienia. To zwykła hipokryzja i na pewno nie jest to CSR. Niestety, mamy w Polsce wiele tego rodzaju przykładów. Jeśli firmy rzeczywiście chcą być odpowiedzialne społecznie powinny zacząć od zmiany produktu – tak, aby faktycznie był zdrowy, a nie tylko taki udawał. To byłby CSR.

DH: Jak wygląda współpraca biznesu z organizacjami pozarządowymi? Czego mogą się od siebie uczyć?

NĆ: Oczywiście, jest wiele przykładów ciekawej, partnerskiej współpracy, jednak mam poczucie, że z pojęciem partnerstwa na linii biznes-NGO wciąż dochodzi do nieporozumień. Od lat jak mantrę powtarza się stwierdzenie, że organizacje powinny uczyć się języka biznesu i takim też językiem z biznesem rozmawiać. Ja pytam: dlaczego? Jako partnerzy możemy uczyć się przecież swojego języka nawzajem. Świat, w którym wszyscy będą rozmawiać ze sobą językiem biznesu, będzie światem ubogim, bo w tym języku nie da się opisać mnóstwa zjawisk z obszaru społecznikostwa. Dlatego, aby się uczyć trzeba najpierw spokornieć, a póki co widzę, że ten kto daje, rezerwuje sobie silniejszą pozycję niż ten, kto otrzymuje. Przynajmniej w obecnym układzie, bo we współpracy prawdziwie partnerskiej dają i otrzymują obie strony.

DH: Jakich rad mogłabyś udzielić firmom, które chcą zapoczątkować działania społeczne? Na co warto zwrócić uwagę?

NĆ: Nie będę mówić o szkoleniach, książkach i wiedzy formalnej. Na to wszystko zawsze jest czas. Wręcz radziłabym od tego nie zaczynać. Po latach pracy w tym temacie, a także jako doświadczony coach mogę powiedzieć, że droga do zrozumienia wiedzie przez osobiste doświadczenie. Przedstawiciele najwyższego kierownictwa muszą wyjść zza biurek i zobaczyć na konkretnym przykładzie, czym jest ten CSR. Nie można tego jednak zauważyć z 40. piętra w biurowcu. Należy dotknąć (niekiedy dosłownie!) prawdziwych problemów społecznych – w przeciwnym razie zawsze problem ten będzie traktowany marginalnie. Dlatego doceniam rolę np. programów wolontariatu pracowniczego. Jeśli jest on dobrze zorganizowany, potrafi wciągnąć ludzi w autentyczne działanie – to jest droga zmiany. Zatem – wychodźmy jak najwięcej do ludzi, szukajmy prawdy (jakkolwiek patetycznie to brzmi), przyglądajmy się życiu wokół nas z ciekawością dziecka.

DH: Dziękuję za rozmowę.

Natalia Ćwik – konsultant, coach i publicystka z bogatym dorobkiem. Uznana za jedną z 50-ciu kobiet polskiego CSRu według Forum Odpowiedzialnego Biznesu („Lista Kobiet Polskiego CSRu”). Autorka tekstów na blogu Go Responsible.

Z Natalią Ćwik z Go Responsible rozmawia Dominika Huczek
Z Natalią Ćwik z Go Responsible rozmawia Dominika Huczek
Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn