Spacer po Pharma Street

Spacer po Pharma Street

Wywiady

Tak długo, jak młodzi ludzie będą umierali na nowotwory dziedziczne, których wystąpienie jesteśmy w stanie precyzyjnie przewidzieć, osoby zagrożone znaleźć i ochronić, czyli jesteśmy w stanie zapobiec śmiertelnym chorobom, ale tego z jakichś powodów nie robimy, tak długo myślenie o abstrakcyjnym modyfikowaniu genów najbogatszych wydaje mi się nieprzyzwoite i właśnie świadczące o zachłanności.

Tak długo, jak młodzi ludzie będą umierali na nowotwory dziedziczne, których wystąpienie jesteśmy w stanie precyzyjnie przewidzieć, osoby zagrożone znaleźć i ochronić, czyli jesteśmy w stanie zapobiec śmiertelnym chorobom, ale tego z jakichś powodów nie robimy, tak długo myślenie o abstrakcyjnym modyfikowaniu genów najbogatszych wydaje mi się nieprzyzwoite i właśnie świadczące o zachłanności.

Z prof. Krystianem Jażdżewskim rozmawia Paweł Oksanowicz.

 

PAWEŁ OKSANOWICZ: Czy można połączyć tak zaawansowaną naukę medyczną, jaką jest genetyka, z zachłannością i co z tego wyniknie?

prof. KRYSTIAN JAŻDŻEWSKI: Obecnie w genetyce możemy o wiele, wiele więcej niż jeszcze kilka lat temu. Ogrom informacji, jakie pozyskujemy na temat człowieka po zsekwencjonowaniu naszego genomu – chodzi o liczbę 25 tys. genów zarówno pojedynczego człowieka, jak i człowieka jako przedstawiciela gatunku, stanowi olbrzymią liczbę danych, z których możemy wyczytać równie imponującą ilość informacji o zdrowiu i chorobie. Albert de la Chapelle, mój nauczyciel w Stanach Zjednoczonych, często przypominał, z jakim wysiłkiem w latach 70-tych XX w. poszukiwaliśmy jednej nieprawidłowej litery w kodzie genetycznym i to już była wielka rzecz, a teraz mówimy o milionie tych liter, a i tak jest to mało, bo chcielibyśmy więcej, więcej i więcej. Patrząc z innej perspektywy na moją dziedzinę, w latach 80-tych XX w. mogliśmy w jednym eksperymencie zsekwencjonować 1 tys. nukleotydów, a teraz to już 3 miliardy. To wszystko świadczy o zupełnie innej skali rozpoznawalności ludzkiego genomu. Mogę więc śmiało powiedzieć, że perspektywy rozwoju powiększyły nam się w sposób wyzwalający niesłychanie pozytywne ambicje. Osiągnięcia nauki w genetyce są bardzo duże i trudno tu ukrywać zadowolenie i nawet jeśli ambicje rosną, to dobrze, że jesteśmy zachłanni w taki sposób. Nie myślimy ani nie mówimy tu o zachłanności, która odgradza ludzi od innych, monopolizuje ich poczynania. Jednak chciałbym też nadmienić o tym, czego ludzie jeszcze oczekują od genetyki, a co nacechowane jest zachłannością.

Wiedziałem, że wcześniej czy później trzeba będzie uderzyć się w piersi.

Zgadza się. I bądźmy ze sobą szczerzy. To znaczy, już nie myślimy o tym, żeby żyć zdrowo, żeby nas omijały choroby, albo żeby je lepiej leczyć zgodnie z tym, co jest zapisane w genach, tylko staramy się poprawić naturę. Pragniemy stać się jeszcze lepsi od samych siebie. Zdrowie? Nie rozmawiamy o nim, tylko o tym, żebyśmy byli tak silni jak najsilniejszy człowiek dotychczas, albo jeszcze silniejsi. Żebyśmy byli tak szybcy jak najszybszy człowiek do tej pory, albo jeszcze szybsi. Chęć przesuwania granic wydolności, osiągnięć, możliwości ciała wyraźnie zahacza o zachłanność.

Chcemy zbyt wiele?

Przypadkiem, ale i z rosnącym zadziwieniem uczestniczyłem w konferencji, na której mówiono o życiu wiecznym.

Trafił pan na eschatologiczną konferencję?

Nie, raczej popularyzującą naukę. Wspominam o niej, bo treści jakie tam poruszano, zapadły mi głęboko w pamięć; zresztą tak samo jak moje refleksje. Mówców tej konferencji oglądałem i słuchałem z postępującym niedowierzaniem. Rozmawiano tam o tym, jak by można za pomocą specjalistycznego, nazwijmy to, śrubokrętu poprzekręcać śrubki w genach, żeby przewidywalny możliwy okres życia jakiegoś miliardera wynosił 200, 250 lat i więcej. Dlaczego miliardera, chce pan zapytać? Bo są to bardzo kosztowne śrubki i śrubokręty, żeby takie midasowe życie wydłużać o kolejne dziesiątki lat. Pamiętam swoje zdziwienie na tej konferencji, można nawet powiedzieć, szok poznawczy, niewyobrażalnym poziomem zachłanności. Ja na pewno nie chcę mieć z tym nic wspólnego i to zjawisko wciąż trudno mi zrozumieć.

Na czym polega ta trudność?

Jeśli takie oczekiwania przymierzyć do realnych problemów nas wszystkich, to znaczy ludzi na Ziemi w drugiej dekadzie XXI w., to mamy tu przykład hipersurrealizmu oczekiwań. W czasie, gdy średnia przeżycia obywateli w wielu społeczeństwach na świecie wynosi poniżej 50 lat, gdybyśmy mieli skupiać się na genach w kontekście teoretycznego przedłużenia jednostkowego życia do tych 200 lat, to rozmija się to w odległościach kosmicznych z moim myśleniem i działaniem w medycynie. Rzeczywistość przedstawia się tak, że wszędzie na świecie możliwości podstawowych badań genetycznych nie są realizowane. Także w Polsce cały czas młode kobiety umierają na raka piersi czy jajnika, bo nikt nie wykonał im testu genetycznego, który określa ryzyko zachorowania na nowotwór, wskazuje optymalne leczenie, słowem daje szansę na przeżycie. Obu chorobom potrafimy zapobiec. Nikt jednak się tymi kobietami nie zajął. Po co nam nowoczesne genetyka, jeśli nasi pacjenci z niej nie mogą skorzystać?

Pan to jednak realizuje. W programie BadamyGeny.pl przebadał pan wraz ze swoim zespołem 20 tys. osób w Polsce.

W 1 tys. przypadków zdiagnozowaliśmy mutację w genach i wysokie zagrożenie rakiem. Zadbaliśmy o tych ludzi. Przypomnę jednak, że Polaków jest ponad 36 mln, wiec liczba 20 tys. nie spełnia moich oczekiwań.

Naprawdę chodzi o wszystkie Polki i Polaków?

Mówimy tutaj o podstawowych możliwościach nauk genetycznych, które są w zasięgu służby zdrowia. Tak długo, jak młodzi ludzie będą umierali na nowotwory dziedziczne, których wystąpienie jesteśmy w stanie precyzyjnie przewidzieć, osoby zagrożone znaleźć i ochronić, czyli jesteśmy w stanie zapobiec śmiertelnym chorobom, ale tego z jakichś powodów nie robimy, tak długo myślenie o abstrakcyjnym modyfikowaniu genów najbogatszych wydaje mi się nieprzyzwoite i właśnie świadczące o zachłanności. Przywołam tutaj nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, czyli pierwotny przykład zachłanności. Ktoś ma więcej, niż potrzebuje, i korzysta z tego aż do bólu i choroby, gdy tymczasem inni mają dużo mniej, niż trzeba, żeby przeżyć. To moralnie zakazane. Dostrzegam tu analogię z moją dziedziną, gdy zamiast zadbać o dobro nas wszystkich zabieramy się do realizowania marzeń o długowieczności wybrańców.

(…)

Powyższy fragment stanowi wybór z wywiadu, który w całości ukazał się w książce „Rozmowy o odpowiedzialności.Tom 2. Zachłanność”  – KUP KSIĄŻKĘ.

 

Krystian Jażdżewski – profesor, lekarz endokrynolog, genetyk. Prowadzi na UW i WUM badania dotyczące dziedziczenia chorób i zastosowania technologii sekwencjonowania nowej generacji w medycynie. Wraz z zespołem spółki uniwersyteckiej Warsaw Genomics popularyzuje na dużą skalę najskuteczniejszą na świecie metodę wykrywania mutacji genowych odpowiedzialnych za raka jajnika, piersi, prostaty i jelita grubego. W programie BadamyGeny.pl, opartym na medycynie społecznościowej, proponuje testy genetyczne za mniej niż jedną dziesiątą ceny rynkowej, jeśli pacjent dołączy do 600-osobowej grupy badanych. Dla osób potrzebujących przewidziano dofinansowanie testu.

Paweł Oksanowicz – dziennikarz, autor programu „BizON – Biznes Odpowiedzialny i Nowoczesny” w Radiu Muzo FM, ambasador Nienieodpowiedzialnych.

Podziel się

Facebook / Twitter / LinkedIn

Komentarze
Facebook Twitter LinkedIn